Pierwszy bandzior
Miranda July
Przeł. Łukasz Buchalski
Pauza, Warszawa

Ideały autentyczności i kreatywności były jednymi z najbardziej fałszywych i bałamutnych spośród dostarczonych przez XVIII- i XIX-wieczną nowoczesność. Napełniały pychą wyjątkowych, a frustracją – masy, dla których ich realizacja była poza zasięgiem możliwości. W epoce masowych zbrodni służyły z kolei negowaniu odpowiedzialności, ułatwiając „niewinnym” masom odcięcie się grubą kreską od „zbrodniczych” elit. Jednak przetrwały, a nawet się umocniły.

Dziś funkcjonują m.in. w postaci mitu wiecznego dziecka z Doliny Krzemowej czy różnych mutacji „boho”, które mają tyle wspólnego z realiami życia dawnej bohemy, ile codzienność dawnej cyganerii z jej wizją we współczesnej wypasionej inscenizacji opery Pucciniego.

Ale ostatecznie kto z nas by tego nie chciał – pozostać w zgodzie z polityczną poprawnością, nie iść na kompromisy, nie sprzedać się; a zarazem nie żyć na upokarzającej śmieciówce i nie mieć powodów do wyrzutów sumienia wobec tych, którzy na nią trafili?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej