Moja walka. Księga szósta
Karl Ove Knausgard
przeł. Iwona Zimnicka
Wydawnictwo Literackie, Kraków

"A któż to jest ten dzidziuś w kaftaniku?/ Toż to mały Adolfek, syn państwa Hitlerów!/ Może wyrośnie na doktora praw?/ Albo będzie tenorem w operze wiedeńskiej?" – pisała w wierszu „Pierwsza fotografia Hitlera” Wisława Szymborska, ale mimo iż kreśli tu obraz niemal idylliczny, to dzieciństwo i młodość Hitlera były wyjątkowo ponure, przepełnione nieszczęściem i rozpaczą.

Ale czy Hitlerowi można współczuć? Nie temu masowemu zbrodniarzowi, szaleńcowi, który podpalił Europę i wymordował rękami rodaków miliony ludzi w bezprzykładnej masakrze, ale temu Hitlerowi nastoletniemu i temu wchodzącemu dopiero w dorosłość, ledwo dychającemu w ubóstwie i poniżeniu w noclegowniach Wiednia? Temu Hitlerowi chcącemu zostać malarzem i wielbiącemu Wagnera i Mahlera oraz mającemu nabożny stosunek do sztuki? Czy można czuć empatię do strąconego w odmęty najgorszej biedy nieszczęśliwego chłopaka, który tak po prawdzie nigdy nie zaznał miłości? Pamiętając przy tym, co uczynił lata później, gdy już się z tej nędzy wydostał? Czyż nie naturalniejsza byłaby nasza złość, że w tym Wiedniu jednak nie zmarł z głodu lub w wyniku choroby? Może wtedy nie doszłoby do tego wszystkiego, a jeśli doszłoby, to nie na taką skalę? No i w końcu – czy jakiekolwiek ludzkie uczucie żywione do tej kreatury w ogóle wchodzi w grę?

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej