Księga wyjścia
Mikołaj Grynberg
Czarne, Wołowiec 2018
PREMIERA: 7 MARCA

Bardzo lubię czytać teksty o tym, jak inni pracują. Czytając, zazdroszczę, ale też trochę się uczę. Po co mam pisać tekst o swojej pracy? Od siebie niczego się nie dowiem, najwyżej wystawię się na żer złych języków. Za późno się zorientowałem, trzeba było grzecznie podziękować za zaproszenie na łamy „Książek” i zachować status quo we własnej głowie, a przede wszystkim w otoczeniu. Jeśli jeszcze kiedyś zadzwonią do mnie w takiej sprawie, powiem, że przemyślę i oddzwonię za kilka dni.

Każda moja książka zaczyna się od ciekawości. By się z kimś spotkać, by zweryfikować własną opinię, a przede wszystkim, by pogadać i czegoś się dowiedzieć.

W „Księdze Wyjścia” rozmawiam z ludźmi, których życie uległo zmianie po antysemickich wydarzeniach ’68 roku. Moimi bohaterami są Żydzi, którzy w tamtym okresie wyjechali z Polski, oraz ci, którzy zostali. Wszystkie znane mi książki, które dotychczas poruszały ten temat, omijają grupę Żydów, którzy z różnych powodów nie opuścili Polski po Marcu. Sam pochodzę z takiej rodziny, dlatego pewnie łatwiej mi było pomyśleć, że ich opowieść również powinna się znaleźć w mojej książce.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej