Fragment książki Ewy Winnickiej i Cezarego Łazarewicza "1968. Czasy nadchodzą nowe", która ukazuje się w środę 14 marca (wyd. Agora, Warszawa)

Ona wysoka i smukła, ma na sobie bardzo krótką suknię i długi welon, on bladozielony surdut z żabotem. Ona uśmiecha się promiennie, on nerwowo żuje gumę. Kiedy 20 stycznia 1968 roku stoją na progu urzędu stanu cywilnego na King’s Street w londyńskim Chelsea, dziennikarzy jest więcej niż gości.

On napisze po latach: „Prezentowaliśmy się dosyć groteskowo, kiedy dziś oglądam zdjęcia z wesela, zadziwiają mnie stroje gości: był to rozkwit epoki wytwornych hipisów”.

Przyjaciele będą o nich mówić, że są najzgodniejszą parą Hollywood. Ich małżeństwo przetrwa rok, sześć miesięcy i 18 dni.

Brytyjska kronika filmowa: „Urodzony w Polsce reżyser żeni się z amerykańską gwiazdą filmową. Państwo młodzi udają się na przyjęcie do klubu Playboya, na którym bawić się będą najważniejsze postaci show-biznesu. Zobaczcie tańczących: Michaela Caine’a z Candice Bergen, Jamesa Foxa, Joan Collins i Johna Millsa. Przyszedł Warren Beatty i Leslie Caron, nie brakuje tu nikogo, kto coś znaczy”.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej