Rasputin. Wiara, władza i zmierzch dynastii Romanowów
Douglas Smith
przeł. Łukasz Müller, Michał Romanek
Wydawnictwo Literackie, Kraków
PREMIERA: 28 LUTEGO

Jeśli ktoś pisze kolejną biografię kogoś, o kim w zasadzie wszystko wiadomo, to na wstępie pisze tak właśnie jak autor „Rasputina”, że mogłoby się wydawać, że powiedziano o nim wszystko i nie sposób dodać niczego więcej. A może jednak? Ta kokieteria gra mi trochę na nerwach, tym bardziej że to zalotne A może jednak? liczy sobie ponad osiemset stron.

Z latarką na czole przeczołgał się przez jaskinie archiwów, wdrapał się na góry dokumentów po to, żeby jak na biografa przystało, ustalić fakty, fakty i jeszcze raz fakty. Żeby rozbić jajko i z białka, to jest z eterycznej legendy, wydobyć żółtko. Gdzie był danego dnia, z kim się spotykał, co robił, słowem, Rasputin i dzień jego powszedni.

Przez kilkaset stron Douglas Smith siedzi mu na plecach i odkrywa, że jednym z najbardziej istotnych faktów, który zbudował jego legendę, było nie to, co robił, ale to, co wszyscy myśleli, że robi.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej