Sendlerowa w ukryciu
Anna Bikont
Czarne, Wołowiec

To pierwsza książka, w której Sendlerowa to nie słodka męczennica, która nie wie, jak się nazywa, tylko lewicująca choleryczka niemogąca znieść głupoty i podłości i dlatego angażująca się w pomaganie Żydom.

Zanim się dowiemy, co nią właściwie powodowało, Bikont prowadzi nas przez kilka luźno ze sobą powiązanych historii. Żadna nie jest dla dzieci, ale najbardziej zostaje w pamięci opowieść o kilkunastoletniej Renacie Skotnickiej-Zajdman, okupacyjne imię Krysia. Z białostockiego getta zabrała ją zaradna niania Janka Wójcicka. Wywiozła ją na wieś, do siostry. Nie było to bezpieczne miejsce, skoro kilka lat wcześniej, zgwałcona przez jej męża, sama uciekła stamtąd do matki Renaty na służbę....

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.