Literacki almanach alkoholowy
Aleksander Przybylski
Słowo/obraz terytoria, Gdańsk

"Stoliczek koniaku i striptiz”, rzekł handlarz walutą do pary początkujących pisarzy i dziennikarzy, a było to w latach, kiedy cinkciarze bratali się z artystami, aktorami, pisarzami, bo odkryli wspólną pasję: hedonizm. No i tylko ich było stać na spełnianie zachcianek. Ta historia ma naturalnie dalszy ciąg, pisarze i dziennikarze zabawią się w niej jeszcze na całego, to jednak już nie nasza sprawa, póki możemy, spuśćmy uprzejmie zasłonę milczenia. Większa uwaga należy się tu rekwizytowi: stoi na widoku, ale ogłupiony widz patrzy w zupełnie inną stronę, na niespodziewane zbratanie klas. Oto więc on: stoliczek koniaku. Można nie zwrócić uwagi na koniak, ale na stoliczek koniaku, stolik kawiarniany równiusieńko zastawiony szkłem, tego nie dostrzec nie sposób. Jest, stoi, zionie alkoholem. Tak się zaczyna tworzyć literatura pijacka: pisarze opijają się do upadłego w zasłużonym krakowskim lokalu z dansingiem i striptizem w czasach tuż po wielkiej przemianie.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej