"Coś takiego zdarza się raz na kilkadziesiąt lat”. „Każda jego książka to arcydzieło, a każda kolejna jest lepsza od poprzedniej”. Podobnych zdań w artykułach o monachijczyku Benedikcie Wellsie jest wiele.

Kiedy ukazała się jego pierwsza powieść, krytycy nie mogli wyjść z podziwu, że tak młody autor (Wells miał wówczas 23 lata) potrafi z taką precyzją i znajomością rzeczy opowiadać o ludzkim cierpieniu. Jednak kolejne powieści Wellsa dowodzą jego nietuzinkowej wiedzy o życiu. Można sprawdzić: Muza wydała właśnie jego najnowszą książkę „Koniec samotności” („Vom Ende der Einsamkeit”).

Pierwszą napisał w wieku 19 lat, ale jego oficjalnym debiutem jest „Becks letzter Sommer” (Ostatnie lato Becka) z 2008 r., za które otrzymał najważniejszą nagrodę literacką Bawarii i które zostało już sfilmowane. „Becks letzter Sommer” otrzymał zaś Nagrodę Literacką Unii Europejskiej.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej