Opowieść podręcznej
Margaret Atwood
Przeł. Zofia Uhrynowska-Hanasz
Wielka Litera, Warszawa

– Wszystko, co opisuję w „Opowieści podręcznej”, rzeczywiście się wydarzyło. Gdzieś. Kiedyś – powiedziała Margaret Atwood przy okazji premiery serialu na podstawie jednej z jej najsłynniejszych książek. Zapewne jemu zawdzięczamy powrót „Opowieści” na polski rynek. Ostatni raz wydana nad Wisłą przed 10 laty powieść napisana przez Atwood w połowie lat 80. wydaje się jednak zadziwiająco aktualna. – Kiedy „Opowieść” ukazała się po raz pierwszy, ludzie mówili mi: „Och, Margaret, jak możesz sugerować, że coś takiego mogłoby się stać!”. Dziś nie słyszę tego zbyt często – mówiła pisarka.

To historia o świecie, w którym kobiety zostają zamienione w bezwolne narzędzia do rodzenia dzieci. Są przy tym przekonywane, że to dla nich zaszczyt, i choć nie mają żadnych praw, są podstawą działania społeczeństwa. Brzmi znajomo? „Marzyła ci się kultura kobieca. No więc ją masz. Nie o to ci chodziło, ale ona jest” – pociesza się Freda, główna bohaterka. Jest podręczną, na poły zakonnicą, na poły seksualną niewolnicą i inkubatorem. Wcześniej Freda i inne kobiety pracowały, miały swoje pieniądze, były niezależne. Miały też rodziny. Do zmiany – rewolucji – doszło bardzo szybko. Powieść Atwood przywoływano w tym i w ubiegłym roku podczas licznych kobiecych protestów – także w Polsce.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej