Powieści zbawią świat
Lincoln In The Bardo
George Saunders
Random House, Nowy Jork

1

Wiele lat temu, kiedy byliśmy z wizytą w Waszyngtonie, kuzynka żony pokazała nam kryptę na wzgórzu i powiedziała, że w 1862 r., gdy prezydentem był Abraham Lincoln, zmarł jego ukochany syn Willie i został tymczasowo pochowany w tej właśnie krypcie. A zrozpaczony Lincoln, jak donosiły ówczesne gazety, „niejeden raz” wchodził do krypty, by wziąć na ręce ciało chłopca.

Natychmiast nasunął mi się obraz – połączenie pomnika Lincolna i „Piety”. Potem nosiłem ten obraz w sobie przez ponad 20 lat, bo zbyt bałem się napisać coś na tak poważny temat. Aż wreszcie w 2012 r. powiedziałem sobie, że młodszy już nie będę, a nie chcę, by napis na moim grobie brzmiał: „Zabrakło mu odwagi, by porwać się na przedsięwzięcie artystyczne, z którym całym sercem pragnął się zmierzyć”. Postanowiłem więc spróbować, bez pewności, czy mi się uda, i bez zobowiązania, że skończę. Rezultatem jest powieść „Lincoln in the Bardo” [Lincoln w stanie bardo], a ja stoję przed dobrze znaną pisarzom zagwozdką: mam opowiedzieć o procesie pisania tak, jakbym nad nim panował.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej