Wzgórze Psów
Jakub Żulczyk
Świat Książki, Warszawa

Tomasz Kwaśniewski: No i o czym napisałeś te swoje nowe 800 stron?

Jakub Żulczyk: Nie potrafię ci tego klarownie wyjaśnić – zawsze, kiedy pisarz w taki superuporządkowany sposób zaczyna opowiadać, o co mu w książce chodziło, czuję w tym blagę. Gdybym umiał jasno wykładać, co mam w głowie, i miał lepszy aparat intelektualny, to pewnie zajmowałbym się eseistyką albo filozofią. Kiepsko mi idzie komunikacja bez metafor.

Jednak spróbuj.

Tak w jednym zdaniu? Wydaje mi się, że „Wzgórze psów” to opowieść o pewnym skazaniu. Na samego siebie. Na to, co jest nam wrodzone i czego nie da się ani przeskoczyć, ani obejść.

Moja poprzednia książka, „Ślepnąc od świateł”, też tak naprawdę o tym była.

Są tacy, którzy mówią, że człowiek jest wolny.

Niech sobie są, człowiek jest wolny w tym, co mówi. Pewnych rzeczy jednak nie przeskoczysz.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej