The Revenge of Analog. Real Things and Why They Matter
David Sax
PublicAffairs, Nowy Jork

Cztery lata temu twórcy krakowskiego festiwalu Unsound zakazali robienia zdjęć i kręcenia filmów podczas koncertów. „Chcemy skłonić publiczność do skupienia się na przeżywanej chwili” – tłumaczyli. Nie chodziło tu tylko o skupienie – słuchający mieli naprawdę słuchać, a nie wrzucać fotki na Instagram, no i widzieć scenę na własne oczy, a nie przez wyświetlacze smartfonów trzymanych w górze przez sąsiadów z widowni.

Organizatorzy tej alternatywnej, niekomercyjnej imprezy często sięgają po niszowe środki ekspresji (jednej z edycji towarzyszyła składanka na... analogowej kasecie), przy tej okazji jednak dokonali czegoś więcej – wyceny doświadczenia analogowego uczestnictwa, bez dostępu do cyfrowej pamięci. I ta wycena wypadła dość pozytywnie – od tamtej pory karnety na Unsound sprzedają się coraz szybciej, ostatnio rozeszły się w ciągu dwóch minut.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej