Tekst z "Książek. Magazynu do czytania" nr 9. Sprawdź najnowszy numer

 Apartament na ostatnim piętrze dawnego hotelu, kilkanaście metrów od kamienistej plaży. - Najlepsze jest obserwowanie łodzi rybackich wypływających przed świtem. Cały kanał La Manche migocze od ich światełek jak ognie św. Elma - mówi Mantel, wskazując na widok za panoramicznym oknem.

Na razie marcowe, bure i wzburzone morze wygląda posępnie. Mocny kontrast z delikatnymi filiżankami z herbatą, którą pijemy - bo już wybiła piąta po południu.

Najbardziej utytułowana dziś pisarka Anglii uciekła z Londynu do Devonu. Po latach tułania się w lokalnej drugiej lidze i tuzinie powieści przyjętych przychylnie przez krytykę, ale bez wielkiego entuzjazmu przez czytelników pobiła swoisty rekord świata - dwie Nagrody Bookera z rzędu, i to za dwie części tej samej opowieści. Rzecz bez precedensu w historii najbardziej prestiżowej nagrody w anglosaskiej literaturze. "The Mirror and the Light", ostatnią część trylogii o Tomaszu Cromwellu - wszechwładnym ministrze Henryka VIII - pisze już w nadmorskim domu, na który mogła sobie pozwolić dzięki gaży za podwójny bestseller po obu stronach Atlantyku. Uznała, że trzy godziny jazdy pociągiem z londyńskiej stacji Paddington to dystans potrzebny, by obowiązki najpopularniejszej w Europie autorki powieści historycznych nie przeszkadzały jej zanadto w pisaniu kolejnego arcydzieła gatunku.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej