Tekst pochodzi z "Książek. Magazynu do Czytania" nr 19 (4/2015). Sprawdź nowy numer

Od czasu zamieszania w angielskim świecie literackim, które rozpętał w połowie lat 90. (zrywając kontrakt z wydawcą, by otrzymać pół miliona funtów zaliczki na kolejną powieść od kogoś innego), Martin Amis nie jest już pupilem krytyków na Wyspach.

A był nim od samego debiutu w latach 70. - cudowne dziecko brytyjskiej literatury, a przy okazji dziecko innej kontrowersyjnej literackiej gwiazdy, Kingsleya Amisa, przez dwie dekady, jak pisano, "hipnotyzował swoje pokolenie" kolejnymi błyskotliwymi bestsellerami: "Martwe dzieci", "Sukces", "Forsa", "Pola Londynu", "Informacja". Przejawiał w nich stylowe poczucie humoru, nieco mizoginii i gorzką złośliwość wobec całego świata, a zwłaszcza własnych bohaterów (których często obdarza znaczącymi nazwiskami, jak Tyrmand w "Złym").
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej