http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak rosyjscy prokuratorzy kłamali w sprawie Katynia

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2010-07-14, ostatnia aktualizacja 2010-07-14 14:35

Polski oficer zamordowany w Katyniu
Polski oficer zamordowany w Katyniu
Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta

Wczoraj w moskiewskim sądzie padło kolejne kłamstwo katyńskie - o tym, że rosyjska prokuratura wojskowa nie może odtajnić dokumentów zbrodni, bo nie pozwala na to specjalna prezydencka komisja

SERWISY
Główna Prokuratura Wojskowa przez lata wodziła za nos stowarzyszenie Memoriał walczące o ujawnienie prawdy o Katyniu. Prokuratorzy twierdzili, że nie mogą odtajnić akt, bo nie chce tego specjalna, podlegająca tylko prezydentowi Międzyresortowa Komisja ds. Ochrony Tajemnic Państwowych.

Wczoraj przed sądem miejskim mieli się spotkać przedstawiciele Memoriału oraz reprezentanci tejże Komisji kierowanej przez szefa administracji Kremla Siergieja Naryszkina. Memoriał domagał się od komisji, by odwołała swoją decyzję z 22 grudnia 2004 r. o utajnieniu dokumentów śledztwa w sprawie zbrodni NKWD prowadzonego w latach 1990-2004 przez prokuraturę wojskową.

Nikt z Komisji się jednak we wtorek w sądzie nie zjawił. Sędzia Ałła Nazarowa otrzymała natomiast pismo podpisane przez sekretarza komisji wyjaśniające, że Memoriał kieruje swoje pretensje pod niewłaściwym adresem, bo komisja wcale nie utajniała dokumentów katyńskich.

List sekretarza to dowód na to, że prokuratura w swych licznych pismach do Memoriału w sprawie zbrodni katyńskiej po prostu kłamała. Kłamała np. 22 kwietnia 2008 r., gdy starszy pomocnik głównego prokuratora wojskowego W. Mołodych pisał do Memoriału, że prokuratura nie może odtajnić dokumentów katyńskich, bo "decyzję o tym, że w materiałach sprawy znajdują się informacje stanowiące tajemnicę państwową, podjęła 22 grudnia 2004 r. Międzyresortowa Komisja do spraw Ochrony Tajemnic Państwowej.

- O tym, że dokumenty utajnili ludzie z prezydenckiej komisji, prokuratorzy zapewniali nas przez ostatnie pięć lat - mówi "Gazecie" kierownik sekcji polskiej Memoriału Aleksandr Gurianow.

- Jasne jest, że to prokuratorzy utajnili materiały śledztwa katyńskiego. Ale po co tak długo mydlili nam oczy, wmawiając, że to nie oni, tylko ludzie prezydenta? - zastanawia się wiceprzewodniczący Memoriału Nikita Pietrow. - Myślę, że posłali nasze pretensje pod niewłaściwy adres, licząc na to, że straciwszy mnóstwo czasu, w końcu się zniechęcimy i zrezygnujemy z walki o prawdę o Katyniu. Teraz okazało się, że osoby urzędowe w oficjalnej korespondencji pisały nieprawdę. Należy wobec nich wyciągnąć konsekwencje.

"Gazeta" próbowała zapytać o zdanie Główną Prokuraturę Wojskową. Przedstawiciel biura prasowego wyjaśnił nam, że pytania należy skierować na piśmie adresowanym do głównego prokuratora wojskowego Siergieja Fridinskiego. Odpowiedź możemy uzyskać najwcześniej w czwartek lub piątek, choć "może to potrwać i dłużej".

Kremlowska komisja strzegąca tajemnic państwowych w swoim piśmie do sądu poinformowała też, że nie może odtajnić materiałów śledztwa katyńskiego na wniosek Memoriału, bo jest on organizacją pozarządową. Zgodnie ze swoim statusem komisja mogłaby podjąć taką decyzję tylko w przypadku, gdyby poprosił ją o to organ władzy państwowej.

Sama sędzia Nazarowa była wyraźnie zażenowana tym, co przeczytała w piśmie z prezydenckiej komisji. Postanowiła, że sąd postara się teraz wyjaśnić, kto naprawdę uznał materiały śledztwa za tajemnicę państwową - prokuratura czy Międzyresortowa Komisja do spraw Ochrony Tajemnic Państwowych. Kolejna rozprawa odbędzie się 3 sierpnia.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1