John Pomfret studiował w Kraju Środka i po latach zebrał opowieści o dalszych losach chińskich kolegów z uniwersytetu. Tak powstały
„Lekcje chińskiego. Dzieci rewolucji kulturalnej i dzisiejsze Chiny”. Swietłana Aleksijewicz w „
Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” opowiedziała o radzieckich kobietach żołnierkach w czasie II wojny światowej. Australijka Chloe Hopper w „
Wysokim. Śmierci Camerona Doomadgee” przedstawiła sprawę zagadkowej śmierci Aborygena, do której mógł przyczynić się biały policjant.
„Uśmiech Pol Pota” Petera Fröberga Idlinga to książka o fascynacji szwedzkich intelektualistów reżimem Czerwonych Khmerów. Wreszcie jedyna polska książka w finale - „
Toast za przodków” Wojciecha Góreckiego, czyli opowieść o Azerbejdżanie, Gruzji i Armenii, trzech krajach leżących na styku kultur, które wchodziły w skład Związku Radzieckiego, a teraz mozolnie odbudowują swoją tożsamość.
Laureata poznamy 13 maja. Otrzyma 50 tys. zł, a jeśli zostanie nim autor zagraniczny, nagrodę - 15 tys. zł - dostanie także tłumacz książki. Nagroda została ustanowiona przez miasto stołeczne Warszawa. Współorganizatorem konkursu jest "Gazeta", a patronem honorowym Pani Alicja Kapuścińska.
Tłumacze o nominowanych książkach John Pomfret ''Lekcje chińskiego. Dzieci rewolucji kulturalnej i dzisiejsze Chiny'', przeł. z angielskiego Jan Halbersztat,Ushuaia.pl, Warszawa Jan Halbersztat- O Chinach nie wiedziałem prawie nic - tyle, co ze szkolnych lekcji historii. Potem dowiadywałem się coraz więcej z gazet, z internetu Ale nigdy nie rozumiałem Chin. Kultura, historia i mentalność tak różne, że - jak wtedy myślałem - dla Europejczyka zupełnie niezrozumiałe.
Chiny przewijały się czasami gdzieś "w tle" mojej pracy, np. gdy tłumaczyłem "Tybet, Tybet" Patricka Frencha. A potem dostałem propozycję pracy nad "Lekcjami chińskiego". Zacząłem czytać - i wsiąkłem. Kiedy skończyłem, zdałem sobie sprawę, że poza - wstrząsającymi skądinąd - historiami konkretnych ludzi, dostałem do ręki klucz do zrozumienia tego, co dotąd było niepojęte: drogi od wiejskich komun rewolucji kulturalnej, przez plac Tiananmen, do tego niezwykłego miejsca wielkiej zmiany, jakim są współczesne Chiny.
Jan Halbersztat (ur. 1970) - z wykształcenia teolog i psycholog. Przełożył kilkanaście książek, m.in. "Otwartą drogę. Globalną podróż XIV Dalajlamy" Pico Iyera.
Peter Fröberg Idling ''Uśmiech Pol Pota'' , przeł. ze szwedzkiego Mariusz Kalinowski, Czarne, Wołowiec Mariusz Kalinowski: - Pamiętam taką rzecz. Jest rok 1984. Pięć lat po upadku reżimu Pol Pota. Pokazuję Kraków dwóm Szwedom. Przemycili do Polski jakiś sprzęt dla "Solidarności" i używaną sztuczną nerkę (dla szpitala w Kielcach). Pogoda jest od paru dni pod psem - krakowski spleen. Ciemno i mokro, mgła. Mówię: "My tu tak mamy od 1945". Śmieją się. Bystrzy, sympatyczni. Członkowie Towarzystwa Przyjaźni Szwedzko-Kampuczańskiej. Entuzjaści rewolucji. Potem pytają mnie, czy też potępiam agresję Wietnamu na Kampuczę...
Motto książki Idlinga o Pol Pocie brzmi: "Zapewniam was, to pradwa" (to cytat z pewnego wiersza). PRADWA, a nie: prawda. Piszę do wydawnictwa, że tak właśnie ma być. Niech nikt mi tego nie poprawia. OK, obiecują dopilnować. W ostatniej chwili przed odesłaniem tekstu do druku jeszcze sprawdzam. Stoi jak byk: PRAWDA. Znów piszę i odkręcam. Poprawiają. Pradwa zwyciężyła. I dobrze, bo ważnym tematem tej książki jest język.
Mariusz Kalinowski (ur. 1960) - współreżyser i scenarzysta filmów dokumentalnych ("Czas Komedy", "Był raz dobry świat", "Tata Kazika"). Tłumaczył m.in. "Dziennik snów" Swedenborga i "Inferno" Strindberga.
Swietłana Aleksijewicz ''Wojna nie ma w sobie nic z kobiety'' , przeł. Jerzy Czech, Czarne, Wołowiec Jerzy Czech: - Nigdy nie brałem rzeczy do tłumaczenia "jak leci", a po przełożeniu "Życia i losu" Wasilija Grossmana stałem się jeszcze bardziej wybredny. Tłumaczenia "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" podjąłem się jednak bez wahania, bo to ten sam nurt - literatura, która z założenia jest czymś więcej niż "znaczki na papierze", jak to nazwał jeden ze współczesnych pisarzy rosyjskich. A Aleksijewicz pokazuje często więcej niż Grossman w stalingradzkiej epopei. O tamtych bohaterach wiedzieliśmy, że jakiś czas przynajmniej pożyją; inaczej nie byłoby powieści. W reportażu nikt tej gwarancji nie ma, o czym przypomina obraz kotłów z kaszą, której nie ma kto zjeść, bo wszyscy zginęli w bitwie. Język konkretu siłą rzeczy kieruje relacje w stronę prawdy i chyba nie płeć opowiadających o tym decyduje. Białoruska pisarka długo musiała wyciągać z nich szczegóły; ktoś inny od tych kobiet zebrałby wyłącznie gazetową propagandę.
Jerzy Czech (ur.1952) - poeta, publicysta. Współautor trzech numerów rosyjskich "Literatury na Świecie". Laureat nagrody ZAIKS-u dla tłumaczy. W zeszłym roku wyszedł jego nowy przekład "Pracy aktora nad sobą" Konstantina Stanisławskiego.
Chloe Hooper ''Wysoki. Śmierć Camerona Doomadgee'', przeł. z angielskiego Agnieszka Nowakowska, Czarne, Wołowiec Agnieszka Nowakowska: - Przy wyborze książek do przekładu próbuję rozważać na zimno, czy interesuje mnie przedmiot, odpowiada ujęcie i czy książka jest przyzwoita językowo. Ale i tak wyboru dokonuję pod wpływem impulsu, bo nie umiem przeczytać oryginału na tyle wnikliwie, żeby w trakcie pracy nie czekały mnie niespodzianki, przykre albo miłe.
To książka o napiętnowaniu, obcości, kolonializmie i Australii oraz o tym, co się dzieje w umundurowanych głowach. Na moim wyborze zaważyło to, że w rekonstrukcji wydarzeń Hooper przywołała "Zabicie słonia", świetny antykolonialny esej Orwella, nawiązujący do jego służby w królewskiej policji imperialnej w Birmie.
Agnieszka Nowakowska (ur. 1955) - etnografka, była redaktorka "Midrasza" i "Kontekstów". Pracowała m.in. w Banku Światowym, UNDP, Amerykańskim Korpusie Pokoju. Od kilku lat zajmuje się wyłącznie tłumaczeniem.
Wojciech Górecki ''Toast za przodków'', Czarne, Wołowiec Czytając "Toast ", nie mamy wątpliwości, że za tą książką stoi ponad dziesięć lat pracy, setki przeczytanych lektur, wiele podróży, spotkań i rozmów. Górecki to z wykształcenia historyk, z pasji reporter (to po "Planecie Kaukaz" jego druga książka o tym regionie), a na co dzień analityk z Ośrodka Studiów Wschodnich. Każdy rozdział zachwyca celnymi metaforami, piękną frazą, uważnym i dowcipnym spojrzeniem, które oswaja obcą rzeczywistość.
"Na Kaukazie - pisze Górecki - wystarczy czasem uśmiechnąć się, zagadnąć sąsiada w marszrutce, przysiąść do kogoś na ławce w parku, by potoczyła się opowieść o życiu, dzieciach, historii, religii i kosmosie. Zresztą nie trzeba zagadywać, sami zaczepią, poczęstują jabłkiem, spytają, skąd jesteśmy i jak mamy na imię. Trzeba tylko niespiesznie przejść się po mieście, tu i tam przystanąć, nie spuszczać wzroku, nie udawać, że interesują nas tylko czubki własnych butów".
Według Hanny Krall Górecki jest "reporterem osobnym, nienaśladującym nikogo, autentycznie i bez reszty zainteresowanym życiem". A Kapuściński, którego "Kirgiz schodzi z konia" jest ulubioną książką Góreckiego, cenił go za pasję, wytrwałość i wiedzę.
Zdjęcia: Paweł Jakubowski, Grzegorz Firlej, Jacek Łagowski / AG, Z archiwum Mariusza Kalinowskiego, Margarita Kabakova, AP / Wide World Images / Ushuaia.pl, Monty Coles / Czarne, Jonas Jonzon / Czarne