Wynik walki jest ważny, ale kulturowo wtórny. Fenomenem jest sam Gołota. To, że zaszedł na takie wyżyny, nie może być przypadkiem. Jest przecież wielu, którzy by chcieli, a to jednak jego dostrzegli menedżerowie.
Fenomenem jest także fakt, że Gołota znalazł się w towarzystwie najlepszych bokserów świata jako jedyny Biały. A przecież ciemnoskórzy mają tu taki sam monopol, jak w biegu na 100 metrów czy biegach długodystansowych. Niezależnie więc od wyniku walki już to, że weźmie w niej udział Polak, jest olbrzymią nobilitacją naszego boksu. Gołota ma warunki fizyczne, żeby zostać mistrzem świata. Problem leży w jego psychice. Czy potrafi się opanować? Czy wytrzyma wielką odpowiedzialność. Będzie mu trudno, walczy przecież na obcym terenie, przed obcą publicznością. A napięcie jest ogromne. Rozumiem go i wiem, co czuje. Sam kiedyś boksowałem, a później byłem dziennikarzem sportowym w ?Sztandarze Młodych?, pisałem o Czortku, Paździorze, Pietrzykowskim. Wiele zależy także od sędziowania, atmosfery sali, dyspozycji pięściarzy w dniu pojedynku, formy fizycznej i psychicznej. Pamiętajmy, że każdego normalnego człowieka cios Lennoksa Lewisa zabiłby na miejscu albo urwał głowę. Dlatego bokserzy na treningu tak pracują nad rozbudowaniem mięśni karku. Kto wygra walkę? Sport to sport. Wszystko może się zdarzyć.
Ryszard Kapuściński, ?Gazeta Wyborcza? 4.10.1997 r. (01-10-01 16:36)