http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wanik, czyli druga Armenia - część 1

2001-10-11, ostatnia aktualizacja 2001-10-11 15:40

Reportaż z tomu "Kirgiz schodzi z konia"

Mam pięć dni na Armenię, bo to mała republika. Zobaczę Erewan, zobaczę jezioro Sewan. Może jeszcze coś z fabryk albo jakiś zabytek. Zaraz się okazuje, że to prawie nic.

Od razu na wstępie Wanik Santrian odkrywa mi Armenię szeroką jak horyzont świata. Pada jego pytanie: czy wiem, kto śpiewa w operze Covent Garden? Nie wiem, nie znam ani jednego nazwiska. Więc w Covent Garden śpiewa Ormianka, Arda Mardykian, wielka solistka. Czy lubię sławnego pieśniarza Francji? Przybrane nazwisko Aznavour, faktyczanie - Aznawurian. Ormianin. Weźmy Williama Saroyana. Filar literatury amerykańskiej. Znowu Ormianin. Przenieśmy się w głąb historii Bizancjum. Najwięksi cesarze - Ormianie. Każdy wie, że kapitalizm urodził się w bankach Florencji. Skąd się wzięły te banki? Z ormiańskiej głowy. Proszę podać nazwisko największego malarza-marynisty. Podam Ajwazowski, a powinienem podać Ajwazjan, bo to był Ormianin. A polska dyplomacja średniowieczna? Bardzo dużo Ormian. Bitwa pod Grunwaldem: dwa pułki ormiańskie, jeśli nie cała chorągiew. Ale trzymajmy się dnia dzisiejszego. Na przykład nowoczesne lotnictwo, migi, konstruktor: Mikojan. Sława światowej astronomii: profesor Ambarcumian, mieszka w Erewanie. Aram Chaczaturian albo Louis Posabalian. Dodajmy plejadę poetów, z których Egisze Czerenc był największy, wymieńmy ormiańską szkolę matematyczną, która poza Polską nie ma sobie równych. Z innych dziedzin: Arno Babadżanian i Henrico Masias. gwiazda Europy. Właściwie, jak się pojawia jakaś wielkość, trzeba przepatrzeć drzewo genealogiczne. Można znaleźć ormiańską gałąź.

Oto pierwsza różnica: Gruzin zamyka się w granicach Gruzji, Ormianin obiega myślą cały świat. - Jak towarzysz będzie w Paryżu - mówi mi kelner restauracji "Armenia" w Erewanie - radzę zajrzeć do mojego brata na rue jakąś tam. Ósma dzielnica. Prowadzi kafejkę. - A przy okazji - prosi zegarmistrz z ulicy Lenina - proszę pozdrowić mojego brata w Bejrucie. Hotel "Metropol", bulwar el-Hamid. - Paryż, Bejrut, wujek w Atenach. Na tym świat się nie kończy. W San Francisco jest bardzo wpływowa kolonia ormiańska. Zabytki ormiańskie w Wenecji są perłą tego miasta. Pierwsza gazeta ormiańska wychodziła w Madrasie, India. Patriarcha Kościoła ormiańskiego Ameryki Południowej (z siedzibą w Rio de Janeiro) złożył niedawno wizytę patriarsze Kościoła ormiańskiego w Egipcie, Etiopii i Sudanie (z siedzibą w Kairze).

W Erewanie świat mi się nagle skurczył, zmalał, poczułem się jak na wielkim lotnisku Orly, gdzie w ciągu godziny spikerka wymienia wszystkie ważniejsze miasta naszego globu. Ci Ormianie, pomyślałem, oni się wszyscy znają. Oni się wszyscy policzyli. Wiedzą, kto jest w Londynie. Kto jest w Madrycie. Ze są Ormianie w Kanadzie. Są nawet chińscy Ormianie. Zdanie ze starej "Geografii" Guntenberga ("rzeki Armenii biegną we wszystkich kierunkach") można przenieść na historię Ormian.

Na świecie jest około pięciu milionów Ormian. Z tego w radzieckiej Armenii mieszka 35 procent. Milion Ormian mieszka w Gruzji i w Azerbejdżanie. Pół miliona w Stanach Zjednoczonych i w Syrii. Dalsze pół miliona we Francji, w Turcji i w Iranie. Dużo Ormian mieszka w Urugwaju i na Filipinach. Ale na dobrą sprawę można powiedzieć, że Ormianie żyją w każdym mieście zaznaczonym na szkolnym globusie.

Wszędzie są ich piękne, posępne cmentarze. Ich rzeźbione w natchnieniu bazyliki. Ich egzotycznie zagracone sklepy.

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':