http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Uważam, że to książka przełomowa, genialna. Mam jednak ale, takie ale, które pozostawia duży niesmak po lekturze. Są to te dwa rozdziały o życiu prywatnym.

hogaata
2010-03-11, ostatnia aktualizacja 2010-03-11 13:44

Wczoraj skończyłam czytać książkę pana Domosławskiego. Przeczytałam ją jednym tchem, z ogromną przyjemnością zagłębiałam się w rozdziały o młodości, marzeniach i decyzjach p. Kapuścińskiego. Muszę zaznaczyć, że jestem osobą młodą, PRL znam wyłącznie z opowiadań. Dlatego jestem wdzięczna i pełna szacunku dla autora biografii za rzetelność oraz ogrom pracy, jaką włożył w oddanie realiów tamtej epoki. Dla mnie okres realnego socjalizmu w Polsce zawsze kojarzył się z nudnym tematem poruszanym przez dziadków i rodziców. Wszystko zawsze mi się mieszało: "za Gierka to..., za Gomułki tamto..." - nigdy nie mogłam się w tym odnaleźć. Chciałabym podziękować panu Domosławskiemu za to, że jako pierwszy potrafił mi go wyjaśnić, że mogę teraz lepiej rozumieć ludzi, którzy w tamtych realiach żyli i decyzje, które zmuszeni byli podejmować.

Wielu osób, zarówno publicznych jak i prywatnych, jest zbulwersowana tezami jakie stawia autor biografii Ryszarda Kapuścińskiego. Moje odczucia wobec tej wielkiej postaci nie uległy zmianie, ani zarzuty "konfabulowania", ani "układania się z czerwonymi" nie przesuwają p. Kapuścińskiego nawet o centymetr niżej w mojej "wewnętrznej hierarchii autorytetów".

Nawet sformułowana w "Kapuściński non-fiction" charakterystyka, mówiąca że pan Ryszard Kapuściński był osobą niepewną własnej wartości, ciągle poszukującą akceptacji i pochwał oraz jak ognia unikającą wszelkiej polemiki i krytyki, nie uderza w mój obraz wielkiego reportera. A dlaczego miałoby mu to zaszkodzić? Czy te cechy są nie wiadomo jak wielkimi wadami? Ja też boję się krytyki i lubię być chwalona. Czy ludzie, kiedy osiągną wielkość, automatycznie wypierani są przez sukces z wszystkich, dodających przecież kolorów, małych ludzkich grzeszków charakteru? Według mnie to spłaszcza postać i jest fałszywe. Te wszystkie hagiografie są fałszywe. Dlatego cieszę się, że ta biografia powstała. Uważam, że "Kapuściński non-fiction" to książka przełomowa, genialna, ale...

Mam jednak ale, takie ale, które pozostawia duży niesmak po lekturze. Są to te dwa rozdziały o życiu prywatnym p. Kapuścińskiego: jeden dotyczący spraw "łóżkowych", a drugi jego córki. Mierzi mnie opisywanie problemów z córką, jednostronne opinie o tej osobie, które stawiają je w negatywnym świetle, a kto dał autorowi tej książki do tego prawo? Obrzydzenie wzbudza we mnie wywiad z wieloletnią partnerką p. Kapuścińskiego. Oba te rozdziały nie są powiązane z resztą książki, nie są konieczne do opisania charakteru wielkiego polskiego reportera. Książka ani obraz jej bohatera nie straciłaby na rzetelności ani na wartości. Dlatego nie jestem w stanie zrozumieć motywów p. Domosławskiego w tym względzie. To tak daleko kłóci się z moją moralnością, że naprawdę nie chciałabym mieć takiego przyjaciela. Nie jestem w stanie w najmniejszym stopniu usprawiedliwić tego błędu, błędu nie do naprawienia, jakim było zamieszczenie "tabloidowych smaczków" w tak poważnej biografii. Wiem, że żyjemy w czasach Dody, Mandaryny itd., osób które codziennie zalewają nas informacjami o tym z kim, gdzie, dlaczego. Ale wydaje mi się, pragnę w to wierzyć, że mimo niezwykłej popularności tego typu wiadomości, nie jest to standard. Ja naprawdę nie muszę i nie chcę tego wiedzieć i cenię osoby publiczne, które nie zalewają mnie tego typu informacjami. Ryszard Kapuściński był taką osobą, szkoda że jego przyjaciel tego nie uszanował, że poszedł za modą "otwartych drzwi sypialni", nie wiem tylko czy chciałby, żeby ktoś w ten sposób zaglądał jemu pod kołdrę. To jest właśnie ten niesmak.

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1