http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zupełnie nie rozumiem o co tyle huku, że Autor napisał prawdę?

Anna Mieszkowska, autorka książki "Dzieci Ireny Sendlerowej"
2010-03-01, ostatnia aktualizacja 2010-03-01 15:01

Gratuluję Autorowi znakomitej książki o Ryszardzie Kapuścińskim! Przeczytałam w jedną noc! Wielka praca i ogromne zaangażowanie emocjonalne piszącego czuje się niemal na każdej stronie. Zupełnie nie rozumiem o co tyle huku, że Autor napisał prawdę? Bohater książki nie był łatwym człowiekiem, bo jak mówił Jan Nowak-Jeziorański: "Ludzie wybitni nie bywają łatwi"!

Kapuściński był wybitnie zdolny, nadzwyczajnie pracowity, wytrwały, uparty i przykry w codziennym obcowaniu. Najbardziej podobają mi się te fragmenty książki, w których autor pokazuje inną twarz Kapuścińskiego. Inną od tej oficjalnej, znanej czytelnikom ze spotkań autorskich, wywiadów z nim.

Poruszający jest opis cierpień już bardzo chorego pisarza, który próbuje się nie dać chorobie. Walczy z nią przez negowanie wiedzy o swoim stanie zdrowia. Nie przyjmuje wiadomości o stanie zagrożenia, tylko ucieka przed złym samopoczuciem w aktywność. Wyjeżdża do Australii.

Odbieram tę biografię Domosławskiego jako opowieść o człowieku całe życie walczącym z przeciwnościami losu. W pewnych okresach życia bohatera była to walka udana (sukcesy), a w pewnych - przegrana (choroba). Ta obsesja marzenia o literackiej nagrodzie Nobla była czymś naturalnym u tak zdolnego pisarza, który stał się znany i popularny także poza krajem. Ale była też znakiem trapiącej go po cichu choroby, której nikt wcześnie nie zdiagnozował.

Opis zaangażowania politycznego Kapuścińskiego nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia jak opis jego cierpień fizycznych. Takie były czasy! Czy mógłby dokonać tego czego dokonał bez wchodzenia w bagno PRL-u? Może tak, a może nie Dla mnie Kapuściński był wybitnie zdolnym i pracowitym pisarzem, który nie poradził sobie z otaczającą go rzeczywistością. Nie znałam pisarza osobiście, więc zapytałam zaprzyjaźnionego emerytowanego dziennikarza radiowego, co sądzi o tym że Kapuściński był TW. Czy go to zdziwiło. Powiedział, że nie. W środowisku dziennikarskim jego pokolenia o tym wiedziano, plotkowano, zazdroszczono mu możliwości wyjazdów, szybkiej ścieżki wydawniczej dla kolejnych książek. Uważano go jednak za przyzwoitego człowieka, który nikomu nie zaszkodził. I to jest w tej całej historii najważniejsze.

Uważam książkę Domosławskiego za fascynującą opowieść o trudnym życiu wielkiego pisarza. Ja nigdy książek Kapuścińskiego nie czytałam dosłownie. Zawsze odbierałam je jako kreacje literackie, do których jako pisarz miał absolutne prawo. Ale wierzę, że ci którzy odbierali jego książki inaczej mogą czuć się rozczarowani.

Pani Kapuścińskiej należy się Order Wytrwałości. Jako żona nie miała łatwego życia. A teraz musi być jej przykro, że inni poznali "jej Rysia" takim jakim był, a nie takiego za jakiego chciał uchodzić i uchodził przez wiele lat w opinii publicznej.

"Kapuściński non-fiction" ma szansę zostać książką roku w dziedzinie literatury faktu. Nie zdziwiłabym się, gdyby Autor otrzymał za nią literacką nagrodę Nobla! Wówczas marzenie samego bohatera o takim wyróżnieniu poniekąd by się spełniło.

Pozdrawiam najserdeczniej

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1