Cataluccio: Domosławski strzela kulą w płot

Francesco M. Cataluccio*
2010-03-11, ostatnia aktualizacja 2010-03-16 18:18

Kapuściński był pisarzem, a nie reporterem, więc próba "demaskowania" jego warsztatu dziennikarskiego to strzał kulą w płot!

Książka Artura Domosławskiego była bardzo bolesną lekturą dla mnie, starego przyjaciela Ryszarda Kapuścińskiego. Ale chcę ją oceniać przede wszystkim jako zwykły czytelnik. Na pewno to ciekawe przedsięwzięcie. Domosławski zabrał się do dzieła porządnie, nie ma co do tego wątpliwości. (...) Niestety, ta ogromna praca w znacznej mierze poszła na marne, bo Domosławski napisał książkę, która miesza krytykę utworów z wątkami bardzo osobistymi. W rezultacie sam wystawił się na zarzut, że jest ona plotkarska, skupiona na demaskowaniu tego, co było za kulisami, a nie na analizie wielkiego fenomenu Kapuścińskiego, który czeka na wnikliwe, wszechstronne naświetlenie.

Domosławskiemu się nie udało. Dlaczego? Moim zdaniem autor biografii zrobił poważny błąd już w samym założeniu. Jego celem, aż nadto widocznym, było zburzenie legendy autora "Cesarza". (...)

Nie tylko w Polsce, także we Włoszech i gdzie indziej mamy do czynienia z takim zjawiskiem, że po śmierci kogoś wybitnego rozpoczyna się gra pod tytułem "trzeba obalić ten mit". W Polsce tak było po śmierci i Zbigniewa Herberta, i Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Szkoda, że Domosławski wpisuje się w tę grę, zamiast wykorzystać swój talent i determinację w innym celu.

Jest jasne, że Kapuściński budował swoją legendę i że robił to na dwóch polach: z jednej strony tworzył wielką literaturę, a z drugiej powieść o sobie samym czy - jak kto woli - właśnie legendę. Ale to drugie robi każdy człowiek i ma do tego pełne prawo. Mnie, jako czytelnika, znacznie bardziej interesuje to pierwsze. (...)

Trzy czy cztery książki Kapuścińskiego są bez wątpienia arcydziełami literatury XX wieku. A jeśli Kapuściński wytyczał nowy szlak, to warto pokazać, jak to robił, przeanalizować, jak pracował, zamiast zajmować się trzeciorzędnymi wątkami kobiet w życiu pisarza czy jego związków z politykami PRL-u. Tym bardziej takie właśnie zadanie powinien był postawić sobie Domosławski, którego książka nie miała przecież ambicji bycia "zwykłą" biografią.

* Francesco M. Cataluccio - pisarz, autor głośnej książki "Niedojrzałość. Choroba naszych czasów", tłumacz literatury polskiej na język włoski

To jest fragment tekstu, który ukazał się w tygodniku "Przekrój" nr 9/3375, 2 marca 2010, można go przeczytać tutaj


Źródło: Gazeta Wyborcza