Przez ostatnie lata życia pisarza Domosławski stał się jednym z najbliższych Kapuścińskiemu ludzi. Był uważany - i sam to mówił - za ucznia wielkiego reportera.
Ryszard Kapuściński zmarł 23 stycznia 2007 r. Pomysł pisania biografii pojawił się wiosną tegoż roku. Wdowa Alicja Kapuścińska zgodziła się udostępnić Domosławskiemu archiwum pisarza. Praca w archiwum - jak mówi Domosławski - trwała z przerwami około roku. Śladami Kapuścińskiego Domosławski ruszył w listopadzie 2007 r. Najpierw do Boliwii i Kolumbii. Potem do Afryki - Angoli, Etiopii, Ugandy, Kenii i Tanzanii.
.Pod koniec 2007 r. - po publikacji fragmentu przyszłej książki w Gazecie Wyborczej" - zgłosił się do Domosławskiego krakowski Znak z propozycją wydania biografii, podobną propozycję złożył też Świat Książki. Domosławski wybrał Znak.
Maszynopis ukończył w lipcu-sierpniu 2008 r. Zaczęły się prace redakcyjne w Znaku. W ich trakcie wydawnictwo zaproponowało skróty i pominięcie pewnych fragmentów książki. Do porozumienia nie doszło.
Po wycofaniu książki ze Znaku Domosławski podpisał umowę ze Światem Książki. Książka "Kapuściński Non Fiction" ukaże się na początku marca 2010 r.
O swojej książce pisze Domosławski w posłowiu:
"Niech mi wybaczą wszyscy, którzy zachowali w pamięci lub mają we własnych wyobrażeniach inny wizerunek Kapuścińskiego i po przeczytaniu tej książki trudno im przyjąć to, że starałem się oddzielić fakty od mitologii. To oddzielanie nie zawsze było łatwe i nie zawsze przyjemne: z Ryśkiem łączyła mnie przyjaźń; zawsze wierzyłem, że nie tylko zawodowa. Dokładałem starań, ażeby jego portret był wielostronny, życzliwy i krytyczny zarazem; co i rusz zakładałem jego buty, próbowałem patrzeć na świat jego oczami, by za chwilę z tych butów wyskoczyć, stanąć z boku, postawić przed nim, za nim, z boku i z tyłu rozmaite lustra.
Nade wszystko starałem się wystrzegać mitologizacji - w końcu to biografia reportera i pisarza uważanego za mistrza literatury faktu. Musiałem nauczyć się Ryśka na nowo, bo z moich poszukiwań zaczął wyłaniać się człowiek trochę inny, czasem nawet bardzo różny od tego, którego znałem, z którym przez blisko dekadę spotykałem się i rozmawiałem, od którego uczyłem się, którego podpatrywałem i o którym miałem własne wyobrażenie. Różne ustalenia były dla mnie zaskoczeniem."
Domosławski dziękuję na zakończenie m.in. Alicji Kapuścińskiej "za troskę, udostępnienie archiwum i wiele godzin wspólnych rozmów, które pomogły mi wiele zrozumieć." Ale najbardziej dziękuje Jerzemu Nowakowi, "najbliższemu przyjacielowi bohatera opowieści, bez którego cierpliwości, uwagi i oddania książka ta byłaby o wiele uboższa. Wszystkie kontrowersje starał się zawsze tłumaczyć na korzyść Ryśka".
Źródło: Gazeta Wyborcza