Po "Szachinszachu" przez cztery lata nie wydawał nowych książek.
Zaskakujący debiut
W 1986 r. pokazał swoje nieznane oblicze - czytelnicy poznali go jako dojrzałego poetę. Wydał tomik wierszy - "Notes".
"W prozie, najlepszej części swej twórczości, Kapuściński zasłonięty jest jakby przedmiotem, który poddaje obserwacji, dociekaniom, analizie; chowa się za przedmiot - napisał Krzysztof Karasek na obwolucie książki. - Czy to będzie "Cesarz", czy "Szachinszach" wydaje się, jakby autora nie było w jego książkach. (...) W poezji zostaje obnażona ważna strona osobowości Kapuścińskiego. Nie ujawniona. Zatajona czasem. Ludzka. O osobowość mu przede wszystkim w tych wierszach chodzi, o pełny jej kształt, nie zaś o twórczość. Tylko osobowość, która chce się objawić, czuje niedosyt form i kształtów, w którą się wciela, tylko taka podejmuje ryzyko. Tylko ryzyko jest bowiem pisarstwem (...). Wymaga niezwykłej odwagi, by raz jeszcze rzucić na szalę swój autorytet i raz jeszcze zadebiutować - jako poeta..." .
W "Notesie" objawiło się podstawowe credo Kapuścińskiego: "przetrwa ten, kto stworzył swój świat". Dziś pełno jest twórców, którzy odnaleźli drogę do prawdy, ale ich głos ginie w powodzi słów.
Bóg istnieje, bo stworzył swój świat.
Homer istnieje, bo stworzył swój świat,
I Michał Anioł, i Mozart.
Rafael stworzył wiele postaci - wszystkie one żyją.
Kłębią się potwory Hieronima Boscha.
Kobiety Renoira pokazują swoje ciała -
są piękne.
Pieją koguty Chagalla, jego cielęta hasają po niebie.
Don Kichot poprawia zbroję, Sancho Pansa nie przestaje filozofować.
Ile jeszcze światów powstanie?
Ile postaci?
Ile zwierząt?
Druga Arka Noego?
W 1990 r. ukazał się pierwszy tom "Lapidarium" - zbiór drobnych refleksji z przeczytanych lektur i podróży. Ostatnie tomy cyklu coraz częściej przestają być osobistymi uwagami, a stają się refleksją nad globalną naturą świata ("Lapidarium II" - 1995, III - 1997, IV - 2000). Jest to gatunek z pogranicza reportażu, eseju i pamiętnika, zawiera krótkie, kilkuakapitowe zapiski.
Kapuściński nazywa to "poetyką fragmentu". "Ktoś powiedział - przypomina - że taka forma nasila się w momentach kryzysów literackich, kiedy jakaś forma się kończy, a inna jeszcze nie zaczyna. W świecie tak rozrośniętym, chaotycznym i trudnym wszystko zmierza w stronę collage'u - luźnego zbioru fragmentów". Kolejnej książki - "Imperium" (1993) nie potrafił już - jak mówił - skonstruować z początkiem, rozwinięciem i zakończeniem, gdyż rzeczywistość zaatakowała go zbyt wieloma czynnikami.
Źródło: Gazeta Wyborcza