poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Tusk: Nie wyrzuciłbym posłów PiS z komisji hazardowej
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
- Nie podjąłbym takiej decyzji - stwierdził premier pytany czy dobrze się stało, że Beata Kempa i Zbigniew Wassermann zostali wykluczeni z komisji hazardowej głosami Platformy. O czym on sam dowiedział się z mediów. Dodał, że czeka na formalno-prawne wyjaśnienie tej sprawy.
Tydzień po tym jak politycy Platformy przegłosowali wnioski o wyrzucenie Kempy i Wassermanna, premier zabrał głos. I zdystansował się od decyzji swoich posłów. - Mam własną opinię jako Donald Tusk: Ja bym takiej decyzji nie podejmował. Ponieważ to partia rządząca jest jakby bardziej odpowiedzialna za to, żeby śledztwo prowadzone przez komisję było wiarygodne. W tym sensie rację mają ci, którzy mówią, że nam mniej wolno, a nie więcej - stwierdził Tusk na konferencji w Brukseli, nawiązując do komentarza w "Gazecie Wyborczej"
Nie chciał jednak oceniać tej decyzji merytorycznie. - Nie jestem od tego, żeby oceniać to od strony formalno-prawnej. Na pewno nie złamano tam jakichś reguł.
Ale od strony ludzkiej i politycznej uważam, że nie należało tego robić - powiedział. Zapewnił, że nie będzie przewidywał żadnego scenariusza wydarzeń, bo przecież on sam stanie przed komisją hazardową.
Gotowy scenariusz ma za to Jarosław Kaczyński, prezes PiS, który uważa, że nie było żadnych powodów, by odwołać Kempę i Wassermann: - Finał może być tylko jeden, oni muszą wrócić, na razie o żadnych innych alternatywach nie rozmawiamy - stwierdził w piątek.
W poniedziałek sprawą Kempy i Wassermanna zajmie się prezydium Sejmu. PiS chce, by komisja powtórzyła głosowanie nad wyrzuceniem posłów tej partii. W PO raczej zgody na to nie ma. Dlatego pewnie już w przyszłym tygodniu marszałek Sejmu zaapeluje do PiS, by zgłosili swoich kandydatów do komisji, tak by posłowie na najbliższym posiedzeniu mogli ich przegłosować. Czy będą to Kempa i Wassermann? Z wypowiedzi prezesa PiS wynika, że jest to w partii rozważane. Ale taki scenariusz może zablokować na kolejne tygodnie prace komisji. Bo posłowie PO nie ustępują i nadal uważają, że Kempa i Wassermann muszą być przesłuchani jako świadkowie, co wyklucza ich ze składu komisji.
Klub Lewica już zapowiada, że złoży wniosek, by komisja śledcza pracowała do końca czerwca, a nie jak zaplanował Sejm do końca lutego 2010 roku. Co więcej proponuje zmianę, by to Sejm a nie członkowie komisji mogli odwoływać śledczych. - Widać wyraźnie, że jeśli komisja ma odkryć i pokazać wszystko, co złego działo się w związku z ustawą hazardową i wysnuć z tego logiczne, precyzyjne wnioski co do samej techniki ustawodawczej oraz zbadać niedozwolone lobbingi, to czas jej pracy nie może zamknąć się w terminie określonym w uchwale, czyli do końca lutego - powiedział w piątek PAP sekretarz klubu Lewicy Wacław Martyniuk.
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
0 głosów






Dominika Wielowieyska
Trzeba było ich wpuścićTrzeba było ich wpuścić
Marszałkowie Sejmu i Senatu popełnili błąd, nie wpuszczając związkowców na głosowanie w sprawie podniesienia wieku emerytalnego. »
Bartosz T. Wieliński
Merkotusk? Kilka powodów na nie.Merkotusk? Kilka powodów na nie.
"Merkotusk" - tak kierujący Europą duet widział w zeszłym tygodniu komentator "Wall Street Journal". »
Rafał Zasuń
Andruchowicz przyczernia. Nie tak źle na UkrainieAndruchowicz przyczernia. Nie tak źle na Ukrainie
Ludzie mogą zmienić swój kraj tylko wtedy, jeśli się z nim choć trochę utożsamiają. Euro 2012 na Ukrainie może w tym pomóc.»
Marek Beylin
Co dziś znaczy rewolucja? 10 lat "Krytyki Politycznej"Co dziś znaczy rewolucja? 10 lat "Krytyki Politycznej"
Nie ma w Polsce parlamentarnej lewicy - ani, zresztą, prawicy - która by pojęła, że praca w takich miejscach jak Cieszyn jest ważniejsza dla przyszłości polskiego społeczeństwa niż sama tylko napuszona obecność w Sejmie»
Tomasz Grynkiewicz
Karuzela ZuckerbergaKaruzela Zuckerberga
Obrazy tygodnia»
Agata Nowakowska
Niebezpieczne ciągotki prezesa do PRLNiebezpieczne ciągotki prezesa do PRL
Platforma Obywatelska ma jednego, wypróbowanego sojusznika. Jest nim lider PiS Jarosław Kaczyński. Za każdym razem, gdy prezes da głos - tym razem dał w weekendowej "Rzeczpospolitej" - nawet ci rozczarowani PO, muszą wpaść w panikę. Co by to było, gdyby partia Kaczyńskiego przejęła władzę?»