Jeden z moich znajomych co roku jeździł na egzotyczne rajdy konne - kłusował na kucach islandzkich, pokonywał wysokie przełęcze w Kirgizji, przemierzał stepy nad Donem i w Mongolii. Ale kilka lat temu dopadł go kryzys finansowy. Tego lata spędził wczasy w Polsce, pojechał na Mazury i wrócił oczarowany. - Boże, telepałem się po całym świecie na końskim grzebiecie, a tu na miejscu mam wszystko to, czego mi potrzeba: piękne sosnowe lasy, zielone pola z łanami zboża, rzeczki ocienione rzędami olch i wierzb, jeziora z szuwarami i błękitną wodą.
Wcześniej tego nie widział. Żeby dostrzec coś niezwykłego w codziennym otoczeniu, czasem warto wybrać się w daleką podróż. Albo spotkać przybysza z zewnątrz. Pamiętam studenta z Hiszpanii, który przyjechał na obóz do Borów Tucholskich. Pierwszego dnia z rana wbiegł do jadalni i krzyknął: - Musicie to zobaczyć, to niesamowite! - Zabrał nas do lasu i wskazał przed siebie. - Co takiego? - pytamy. - Drzewa! - odpowiedział z zachwytem. Pierwszy raz w życiu widział wysokie, dorodne drzewa, które zdawały się sięgać nieba.
Spytajcie dowolnego obcokrajowca o polską przyrodę - pokaże wam piękno tam, gdzie wy widzicie kępy zwykłych krzaków, chwastów i traw. Zachwyci się mleczami, kwitnącą koniczyną, zdziczałą aronią w przydrożnym rowie.
Nie żyj w mauzoleum
Tymczasem typowy polski ogród przydomowy wygląda tak, jakby Polak wstydził się tego, co ma za oknem, i chciał się od natury odgrodzić - najczęściej szczelnym szpalerem tuj lub jałowców, za którymi jest całkowicie wykarczowany teren, pokryty płaskim i krótko strzyżonym trawnikiem, a całość uzupełnia skalniak, betonowe oczko wodne i betonowe lub asfaltowe drogi. Architekt krajobrazu Dariusz Śmiechowski nazywa takie ogrody przydomowym mauzoleum, bo "są martwe tak, jak martwa może być ludzka wyobraźnia".
- Ceni się u nas wszystko, co dziwne, egzotyczne i nienaturalne - dodaje architekt Marcin Gąsiorowski. - A jeśli coś rośnie dziko i samo z siebie, to jest bez wartości, trzeba wyplenić. Panujący tu kicz i brak gustu to wielka szkoda dla całej polskiej przyrody - często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że łączna powierzchnia ogrodów jest większa niż wszystkich rezerwatów chronionych.
Stawiaj na dzikość
Niech w naszych ogrodach rośnie rodzima roślinność w stanie dzikim, jak najbardziej naturalnym - namawiają obaj architekci. Wbrew pozorom założyć taki ekologiczny ogród nie jest prosto. Nie przypomina to meblowania pokoju, który urządza się za jednym zamachem. Ogrodowi trzeba pozwolić się zmieniać. Dobrze jest się skonsultować z architektem krajobrazu, żeby dopasować rośliny do istniejącego siedliska (rodzaju gleby, nasłonecznienia, siły i kierunku wiatrów) - samemu można ponieść klęskę.
Ale jeśli się uda, natura nam odpłaci. Ekologia w przydomowym ogródku oznacza więcej luzu, mniej pielęgnacji, podlewania i przycinania trawnika. Bo człowiek stara się jak najmniej ingerować w naturalne procesy.
W zagłębieniach najlepiej rozwija się bujna roślinność wilgociolubna - sity, turzyce, niezapominajki, kaczeńce. Tam, gdzie jest podmokło, dobrze będą się czuć szuwary, trzciny, rośliny torfowe. W miejscach suchszych - wrzosy, macierzanki, trawy, a w cieniu - paprocie i mchy.
- Różne są reakcje na taki ogród: jedni mówią "Boże, jaki bałagan", inni - "jak tu pięknie!" - mówi Marcin Gąsiorowski.
Komponuj z głową
Twórz ogród różnorodny, który ma wzniesienia i depresje, łąki, obszary podmokłe i leśne. Zespoły roślin dopasuj tak, żeby dobrze się czuły w tych miejscach oraz same ze sobą i żeby były samowystarczalne. Roślinność powinna być odporna na lokalne żywioły - silne wiatry, ulewy czy susze (np. w miejscach, gdzie wieje zimny zachodni wiatr, nie sadźmy gatunków delikatnych). Betonowe schody i asfaltowe ścieżki zastąp naturalnym drewnem, żwirem i kamieniem. Niech twój ogród w symboliczny sposób przypomina cały otaczający ciebie świat.
Nawożenie
Głównie kompostem. Pamiętaj jednak, że większa część ogrodu ekologicznego nie wymaga nawożenia. - Jeśli ziemia jest zbyt żyzna, to warto nawet usunąć wierzchnią warstwę - radzi Marcin Gąsiorowski. Nie usuwaj opadłych liści i igliwia spod większości drzew i krzewów, w tym szczególnie spod tych oddalonych od domu, które rosną w częściach bardziej naturalnych.
Podlewanie
Ogranicz do minimum, bo naturalny typ roślinności sam sobie poradzi na miejscowej glebie. Stosuj linie kroplujące i pocące się węże, które ograniczają zużycie wody. Gromadź deszczówkę. Pamiętaj, że jeśli podlewasz, to wcześnie rano, nie w ciągu dnia, bo woda paruje, a wieczorne podlewanie sprzyja rozwojowi pleśni i chorobom roślin.
Kwietna łąka
To lepsze rozwiązanie niż wielki trawnik. Rosnące tam chabry, maki, kosaćce syberyjskie, dziewanny, dziurawce, a także rośliny powszechnie uważane za chwasty z pewnością zwabią okoliczne zwierzęta, które nie będą mogły się oprzeć tysiącom kwiatów. Pojawią się owady, pajęczaki, ślimaki, fauna glebowa. Także płazy, ptaki, drobne ssaki, w tym nietoperze, dla których łąka stanowi dogodne miejsce żerowania. A jeśli koniecznie chcesz mieć równy trawnik, to najlepiej w pobliżu domu, niewielki i niezbyt krótko koszony (minimum 8 cm).
Źródło: Gazeta Wyborcza