http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

ABCO2 globalnego ocieplenia

Tomasz Ulanowski
2009-12-23, ostatnia aktualizacja 2009-12-23 11:45

Hornsund. U stóp lodowca Hansa
Tomasz Ulanowski
Hornsund. U stóp lodowca Hansa
Wreszcie mamy zimę. Śnieg i mróz. Kiedy byłem małym chłopcem (hej!) i mieszkałem nad morzem, śnieżne Boże Narodzenie było normą. Zima skuwała moje podwórko i puszczała dopiero wiosną, a odwilż zamieniała je w wielkie bajoro. Mimo krótszych dni i szarego nieba lubię zimę i jej białą aurę. Będę za nią tęsknił.

O - jak ocieplenie

O globalnym ociepleniu klimatolodzy zaczęli mówić już w latach 70. ub. wieku. Postawili wtedy dwie prognozy klimatyczne na następne stulecie. Według pierwszej w XXI w., po kilkunastu tysiącach lat ocieplenia, Ziemia powinna wejść w fazę ochłodzenia.

Ten scenariusz był zgodny z naturalnymi wahaniami klimatu, które znamy dzięki badaniom rdzeni wywierconych z osadów na dnie oceanów, a także z rdzeni lodowych wydobytych z Antarktydy i Grenlandii.

Z bąbelków powietrza zaklętych w lodzie można np. odczytać, jakie w pradawnej atmosferze było stężenie rozmaitych gazów. Proporcje różnych izotopów tlenu i węgla odpowiedzą zaś na pytanie o to, jakie kiedyś panowały temperatury.

Cała trwająca 4,5 mld lat historia Ziemi to huśtawka pomiędzy zimnem a ciepłem. Klimat zmieniał się kilkakrotnie, raz - jak twierdzi wielu uczonych - skuwając lodem całą planetę i zmieniając ją w gigantyczną śnieżkę.

Przez ostatnie 50 mln lat klimat się ochładzał. Ok. 35 mln lat temu nastąpił ostry spadek temperatury, a lodowce wyruszyły na podbój Antarktydy, by w końcu pokryć ją grubą, niekiedy na 3 km, warstwą zbitego w lód śniegu. Mniej więcej 3 mln lat temu lodowce zaczęły opanowywać także północne rejony Ziemi, rozpoczynając epokę zwaną plejstocenem.

Europejscy naukowcy, którzy pokroili na plasterki długi na 3,27 km rdzeń wydobyty pięć lat temu z Antarktydy, prześledzili ostatnie 800 tys. lat historii klimatu panującego na Ziemi. Lód odkrył przed nimi sinusoidę temperatur, które osiem razy wahały się od zlodowaceń do okresów cieplejszych zwanych interglacjałami. Fale ocieplenia trwały po 10-20 tys. lat, a po nich następowało ochłodzenie. W okresach chłodniejszych lodowiec przykrywał znaczną część półkuli północnej, w tym kawał dzisiejszej Polski.

Szczyt ostatniego zlodowacenia miał miejsce 20 tys. lat temu. Ok. 8 tys. lat później lodowiec zaczął się cofać, stwarzając warunki do rozkwitu cywilizacji Homo sapiens i zaczynając epokę, którą nazywamy holocenem. Innymi słowy - to ocieplenie klimatu pozwoliło nam zająć się rolnictwem, zbudować miasta, rozwinąć sztukę i stworzyć naukę. Dzięki niemu człowiek opanował świat.

I tu zbliżamy się do drugiej prognozy, którą w latach 70. napisali klimatolodzy. Tym razem wzięli pod uwagę właśnie rozwój ludzkiej cywilizacji. Uwzględniając wzrost stężenia dwutlenku węgla w atmosferze notowany od 1958 r. przez amerykańskiego chemika i oceanografa Charlesa Keelinga na wulkanie Mauna Loa na Hawajach, doszli do wniosku, że w XXI w. czeka nas nie ochłodzenie, lecz ocieplenie klimatu. Jak dziś wiemy, to ta druga prognoza okazała się właściwa.

C - jak cyngiel

CO2 to gaz, który naturalnie występuje w powietrzu, i do tego w znikomych ilościach. Jest jednak tzw. gazem cieplarnianym. Razem z parą wodną, metanem, ozonem (tym znajdującym się w niższych warstwach atmosfery) i podtlenkiem azotu (zwanym również gazem rozweselającym) zatrzymuje ciepło na Ziemi. Naukowcy wyliczyli, że gdyby nie kołdra tych gazów, na naszej planecie byłoby średnio 19 st. mrozu! A jest ok. 14 st. C na plusie. Efekt cieplarniany przyczynił się zatem do rozwoju życia na Ziemi.

Dlaczego więc zaczął nam nagle doskwierać?

Problem w tym, że gazów cieplarnianych jest w atmosferze coraz więcej. Np. stężenie CO2 nigdy w ciągu ostatnich setek tysięcy lat nie było tak wysokie jak dziś (jak pokazują badania wspomnianego rdzenia lodowego z Antarktydy, wahało się ośmiokrotnie w górę i w dół razem z temperaturami). Jednostka, na którą przeliczają je naukowcy, to ppm - parts per million, czyli części na milion.

Przed wybuchem rewolucji przemysłowej ok. 200 lat temu, kiedy na masową skalę zaczęliśmy spalać paliwa kopalne (węgiel, ropę i gaz), stężenie dwutlenku węgla w powietrzu wynosiło 280 ppm. Dzisiaj wynosi 386 ppm i rośnie w tempie 2 ppm na rok.

Obrazowo mówiąc, gdybyśmy wypełnili ogromne pudło milionem piłeczek, z których 386 byłoby pomalowanych na czarno, a reszta na biało, to każdego roku kolejne dwie białe zamieniałyby się w czarne.

To niby niewiele, ale jak przytomnie zauważa James Hansen, specjalista od klimatu z amerykańskiej NASA, kiedy kilkadziesiąt milionów lat temu poziom dwutlenku węgla w powietrzu spadł z o wiele wyższych wartości do 425 ppm, na Antarktydzie zaczęła rosnąć czapa lodowa. Policzmy. Jeśli stężenie CO2 będzie dalej rosło tak szybko jak dziś, to dobije do 425 ppm za mniej więcej... 20 lat. Co wtedy? Czy Antarktyda zacznie z kolei rozmarzać, a rozpływający się lodowiec gwałtownie podniesie poziom morza?

Na szczęście na razie "dół świata" trzyma się mocno, choć pomiary wskazują na jego niewielkie ocieplenie, zwłaszcza w zachodniej, mniej stabilnej części.

Rozpływa się za to Arktyka. Z roku na rok Ocean Arktyczny, zwany też kiedyś Lodowatym, traci letnią pokrywę lodową. I choć każdej zimy wraca ona na miejsce, to naukowcy prognozują, że już niedługo w miesiącach letnich biegun północny będzie wolny od lodu. Prof. Wiesław Masłowski, polski uczony pracujący w Wyższej Szkole Marynarki Wojennej USA w Monterey w Kalifornii, prognozuje, że stanie się to już w okolicy roku 2013!

Razem z Oceanem Arktycznym na dalekiej północy rozmarza wieczna zmarzlina, czyli wymieszana z wodą zamarznięta ziemia, która do tej pory skuwała jedną czwartą lądów półkuli północnej. Z powstałych w ten sposób bagien na Syberii i Alasce ulatują bąble metanu, innego bardzo silnego gazu cieplarnianego.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 67 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

  • Re: ABCO2 globalnego ocieplenia rhizek 23.12.09, 15:15

    Tak się składa, że ppm są często używane przez polskich naukowców. Ich używaniejest znacznie wygodniejsze niż używanie setnych czy tysięcznych części procenta.Pozdrawiam.»

  • Panie Ulanowski, więcej pokory darekwu 23.12.09, 18:47

    Skąd ten ton wyższości kiedy mówisz Pan o niedowiarkach, nie wierzących w rolę człowieka - oni nie opierają się na wierze - to są na przykład ludzie, którzy tak jak ja pracują na modelach »

  • ABCO2 globalnego ocieplenia mwrona1 25.12.09, 19:40

    Problem w tym, ze przeciwnicy globalnego ocieplenia to nie "moherowe berety",lecz ludzie ktorzy nie podpieli sie pod granty o wartosci rocznej kilkanasciemld.$ (co rozpoczela M. Thatcher w »

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':