Żurawlów to już druga wieś w gminie Grabowiec, gdzie amerykański koncern Chevron chciałby zacząć poszukiwania gazu łupkowego. Z pobliskiego Rogowa ustąpił po protestach mieszkańców. Wygląda na to, że w Żurawlowie wcale nie będzie lepiej. Stąd pomysł na spotkanie ostatniej szansy (ma się zacząć dziś o godz. 14 w remizie), na którym sami przedstawiciele koncernu mają rozwiewać wątpliwości. Wczoraj pisaliśmy, jak organizujące je władze gminy starają się sprawę ukryć przed mediami (bo bez mediów obie strony lepiej się dogadają). Mieszkańcy szukali pomocy u ekologów. I wielu do Żurawlowa przyjedzie.
Radosław Gawlik, przewodniczący ugrupowania Zieloni 2004 z Wrocławia na Zamojszczyznę wyjechał już wczoraj. Chce, by mieszkańcy usłyszeli od przedstawicieli firmy Chevron, jak - gdy już znajdą ten
gaz łupkowy - zabezpieczą jego wydobycie, by do atmosfery nie wydostawał się metan, który w katastrofalny sposób wpływa na wzrost efektu cieplarnianego.
- Zamierzam zapytać przedstawicieli koncernu Chevron, dlaczego kupuje mieszkańców paczkami dla dzieci zamiast przeprowadzać z nimi rzeczową dyskusję. Mam wiele pytań - zapowiada Teresa Adamska ze stowarzyszenia ekologicznego Centrum Zrównoważonego Rozwoju. - Do pojedynczego odwiertu próbnego szczelinowania potrzeba 20 tys. metrów sześciennych wody, której nie da się już odzyskać do picia, bo jest zanieczyszczona. Po dostaniu się do wód gruntowych może spowodować ogromne zatrucia. Jak Chevron chce się przed tym zabezpieczyć? Jaką mają pewność, że na powierzchnię nie wypłynie radioaktywny radon? - mówi. Adamska tłumaczy, że wysłała apel do wielu zaprzyjaźnionych organizacji ekologicznych - z Łodzi, Warszawy, Pomorza. Wrocławia - by też przyjechali. - Jedno jest pewne. Proces poszukiwawczy gazu łupkowego mimo dotychczasowych wielu ostrzeżeń ekologów rozkręcił się na dobre. Trzeba coś zrobić, byśmy się w końcu opamiętali - tłumaczy.
Do Żurawlowa wybiera się też Teresa Wojda z Inicjatywy Obywatelskiej Dorzecza Bzury i Słudwi. Tłumaczy, że chce pokazać solidarność z mieszkańcami, którzy świetnie potrafili się zorganizować i marzy jej się, by polskie władze odważyły się zrobić to, co rząd Bułgarii, który właśnie wstrzymał poszukiwania gazu łupkowego, cofając zezwolenie na próbne odwierty m.in. koncernowi Chevron. Powodem decyzji był "brak wystarczających danych, że bezpieczeństwo środowiska naturalnego zostanie zagwarantowane przy stosowaniu technologii szczelinowania hydraulicznego". - Nie mam złudzeń, że uda się przekonać urzędników. Ostatnio byłam na konferencji w Warszawie i w kuluarach mówię urzędniczce związanej z rządem, że ją przekonam. A ona do mnie, ja już jestem przekonana, ale po prostu chcę pracować - opowiada.
Ekolodzy zapowiadają, że awantur nie będzie. Nie udało nam się dowiedzieć, czy jeżeli mieszkańcy Żurawlowa nie zrezygnują z protestów, Chevron po raz drugi ustąpi. Także władze gminy chcą poczekać z komentarzami do zakończenia spotkania.
Do tej pory oprócz Bułgarii szczelinowania (jedynej znanej metody wydobywania gazu łupkowego) zakazała u siebie
Francja, niemiecki land Nadrenia Północna Westfalia, stan
Nowy Jork i kanadyjski Quebec. Rozważa to
Holandia, a niewykluczone, że będzie zakazana też w całej Unii (na razie Komisja Europejska kończy przygotowania raportu w sprawie jej szkodliwości).
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl