Poza ułatwieniem
pracy w Sejmie i wprowadzeniem elektronicznego obiegu dokumentów nie bez znaczenia będzie pozytywny wpływ na środowisko naturalne związany z oszczędnością papieru. Przemysł papierniczy to przecież nie tylko wycinanie lasów, ale także zużywanie energii i wody potrzebnej do produkcji papieru.
Według informacji podanych Gazecie przez Kancelarię Sejmu w 2000 roku na druki sejmowe zakupiono 95 ton papieru. Od tego czasu zużycie papieru w Sejmie systematycznie spadało. W 2011 wyniosło niecałe 22 tony papieru - to zaledwie jedna czwarta zużycia sprzed 11 lat! Jak podaje Kancelaria Sejmu dzięki wprowadzeniu Ipadów zużycie papieru zmaleje o kolejne 75% i wyniesie niewiele ponad 5 ton. Połączenie tradycyjnych oszczędności z elektronicznym obiegiem dokumentów zmniejszy w ciągu 12 lat zużycie papieru w Sejmie prawie dwudziestokrotnie! Trzeba przyznać, że ta liczba robi wrażenie.
Sprawdźmy jeszcze jaki wpływ na środowisko będzie miał zakup Ipadów przez Sejm. Według informacji podawanych przez koncern
Apple węglowy ślad Ipada, czyli emisja CO2 związana z całym cyklem życia urządzenia to 130 kg dwutlenku węgla, a godzina pracy to emisja zaledwie 2,5 gramów CO2. Przyznać trzeba, że Ipad to bardzo oszczędne urządzenie - przebija nawet wyśrubowane pod tym względem
laptopy.
Pracowity poseł używając Ipada przez 2000 godzin rocznie przyczyni się do emisji 5 kg CO2. Dodajmy do tego jedną czwartą śladu węglowego Ipada, a otrzymamy roczną emisję 37,5 kg CO2. Porównajmy teraz ślad węglowy związany z użytkowaniem Ipadów w Sejmie z ich papierowym odpowiednikiem. Według Kancelarii Sejmu wprowadzenie Ipadów zmniejszy zużycie papieru o około 17 ton rocznie. Oznacza to, że używający Ipada i rezygnujący z papierowych wydruków poseł ograniczy związaną z papierem emisję CO2 o... 85,5 kg.
Podsumowując: wprowadzenie Ipadów do Sejmu kosztujące środowisko 37,5 kg CO2 zredukuje emisję CO2 związaną z ograniczeniem zużycia papieru o 85,5 kg CO2. Różnica tych dwóch liczb daje ograniczenie emisji o skromne 48 kg CO2 rocznie. Dla porównania emisja CO2 przypadającą na obywatela Polski wynosi około 8 ton. Węglowy ślad polskiego posła zmaleje więc dzięki Ipadom o około pół procent wartości rocznej.
Czy 48 kg CO2 to dużo? Warto porównać ją z inną dziedziną działalności posłów jaką są
podróże lotnicze. Trzeba przyznać, że posłowie lubią latać. Jak podaje portal GazetaPrawna.pl w sejmie poprzedniej, VI kadencji posłowie odbyli ponad 36 tys. lotów krajowych- to średnio 19,5 podróży lotniczych rocznie. Załóżmy dla uproszczenia, że poseł podróżował z Warszawy do Krakowa. Według kalkulatora Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego wiązało się to z roczną emisją 727 kg CO2 - 15 razy więcej niż roczna oszczędność wynikająca z użytkowania przez posła Ipada. Wystarczyłoby więc, żeby poseł pohamował nieco swoje zapędy podróżnicze, a szybko wyrównałby ekologiczne oszczędności wynikające z użytkowania Ipada w parlamencie.
Jak poinformowało nas Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu roczne oszczędności w zakupie papieru na druki sejmowe związane z wprowadzeniem Ipadów wyniosą szacunkowo 75 tys. zł. Jeśli doliczymy do nich oszczędności związane z drukowaniem i kopiowaniem dokumentów wprowadzenie Ipadów do polskiego parlamentu to oszczędność co najmniej 100 - 150 tys. zł rocznie i czterokrotnie więcej w czasie całej kadencji. Planowany zakup 500 Ipadów2 to wydatek około 1,5 mln zł. Oceniając więc wyłącznie finansową opłacalność przedsięwzięcia, zakup Ipadów wydaje się inwestycją nietrafioną. Być może więc warto rozważyć kupno równie dobrego, a tańszego o ponad 1000 zł modelu?
Czy więc Ipad jako narzędzie zastępujące papierowe wydruki w Sejmie ma sens? Bez wątpienia tak. Pomimo wysokiej ceny korzyści cywilizacyjne wynikające z jego wprowadzenia sięgają daleko poza suche podliczanie złotówek i dwutlenku węgla. Ważniejsze jest inne spostrzeżenie: na przykładzie wyposażonych w Ipady posłów, a poruszających się po kraju samolotami widać. jak wielki wpływ na nasz ślad ekologiczny ma spalanie paliw kopalnych.
Uspokajanie swojego sumienia kolejnym energooszczędnym gadżetem niewiele będzie warte, jeśli jednocześnie nie będziemy w stanie zdobyć się na najprostsze z rozwiązań - zmniejszenie zużycia węgla i ropy naftowej.