Pavillion w stanie Wyoming trudno jest nazwać miastem - jak głosi ustawiona na wjeździe tablica zamieszkuje tu 126 osób. Jeden bar,
szkoła, urząd miejski, kościół, parterowe budynki i nieodległe góry na horyzoncie. Miasteczko położone na rozległym płaskowyżu wydaje się być przeniesione prosto z nostalgicznych powieści o Dzikim Zachodzie. Cisza, spokój i powolny rytm farmerskiego życia. I tylko jeden problem - w okolicach miasta coraz trudniej o czystą wodę.
W okolicach miasta Pavillion wszyscy korzystający z wody czerpią ją z wierconych studni głębinowych. W 2005 roku niektórzy zamieszkujący wokół miasta farmerzy zaczęli uskarżać się na przypominający benzynę zapach wydobywający się z tłoczonej ze studni wody. Winy dopatrywano się w prowadzonej wokół miasta działalności górniczej. Formacje skalne nad którymi położone jest Pavillion zawierają pokłady gazu nazywanego
gazem łupkowym wydobywanego z działających w rejonie aż 169 odwiertów. Proces wydobycia
gazu łupkowego polega na wtłaczaniu pod ziemię dużych ilości wody zmieszanej z piaskiem i związkami chemicznymi ułatwiającymi wydobycie.
Kłopoty z wodą miało nie tylko miasto Pavillion. Doniesienia o zanieczyszczaniu wód gruntowych i powierzchniowych wywołanego wydobyciem gazu łupkowego dobiegały z dziesiątków miejsc rozrzuconych po terenie całych Stanów Zjednoczonych. Protesty oburzonych mieszkańców stawały się coraz głośniejsze. Doniesienia prasowe wspominały o zatrutych studniach i eksplozjach wywołanych pochodzącym z wierceń metanem. Należy przyznać, że przypadki te były wyjątkiem od reguły, a zwolennicy wydobycia gazu łupkowego chwalili się długą historią bezpiecznej pracy. Być może dlatego upłynęły aż cztery lata zanim sprawą zainteresowały się władze federalne, by w końcu rozpocząć kompleksowe badania nad wpływem procesu wydobycia gazu łupkowego na środowisko.
Wiosną 2009 roku pracownicy Agencji Ochrony Środowiska (EPA) pojawili się w Pavillion i pobrali próbki wody do badań. Początkowe wyniki potwierdziły to, o czym od dawna przekonani byli mieszkańcy miasteczka. W wodzie z przydomowych studni i dwóch miejskich ujęć wykryto metan i węglowodory (podstawowe składniki ropy naftowej), co spowodowało kolejną wizytę pracowników EPA i kolejne testy. Wykonano nawet dwa głębokie odwierty by sprawdzić jakość wody w warstwach wodonośnych do głębokości 300 metrów.
Gaz łupkowy - polityczna sprawa Rezultaty dwuletnich badań ogłoszono właśnie w opublikowanym raporcie wstępnym. Jak podaje EPA ze względu na ułożenie warstw w których znajduje się
gaz łupkowy zabiegi szczelinowania przeprowadzono w niektórych miejscach bardzo płytko, bo na głębokości zaledwie 372 metrów. Według wniosków zawartych w raporcie proces hydraulicznego szczelinowania doprowadził do zanieczyszczenia warstw wodonośnych znajdujących się powyżej strefy w której prowadzono prace. Lista wykrytych w wodzie chemikaliów zawiera pochodne ropy naftowej i syntetyczne związki organiczne. Zgadza się ona z komponentami używanymi w odwiertach wykonywanych w okolicach miasta Pavillion. Pomimo zapewnień firmy prowadzącej wydobycie gazu o zabezpieczeniu odwiertów toksyczne związki chemiczne przedostały się do warstw wodonośnych. EPA tymczasem zaleciło mieszkańcom Pavillion korzystanie z innych źródeł wody pitnej oraz wietrzenie pomieszczeń w trakcie kąpieli ze względu na obecność metanu.
Czy, jeśli ostateczne wyniki raportu się potwierdzą, będzie to zła wiadomość dla wydobycia gazu łupkowego w Polsce? Fakt przedostawania się związków chemicznych z płynu szczelinującego do wód gruntowych podejrzewano w
USA już od dawna. Pojawienie się metanu w wodzie także. Należy jednak podkreślić, że pokłady gazu łupkowego w okolicach Pavillion położone są wyjątkowo płytko, bo na głębokości zaledwie od kilkuset do tysiąca metrów.
Poza mieszkańcami Pavillion mało kto jest z raportu zadowolony. Publikacja zdążyła już wywołać ostrą reakcję republikańskiego senatora Jamesa Inhofe, znanego ze swojej krytyki globalnego ocieplenia. Według niego EPA w swych działaniach kieruje się motywami politycznymi, a opublikowany raport jest oznaką wojny jaką Prezydent Obama prowadzi z paliwami kopalnymi i wskazuje na zamiary likwidacji produkcji gazu naturalnego. Także gubernator Stanu Wyoming wzywa do przeprowadzenia kolejnych badań, kwestionując wyniki raportu: badanie te będą miały wpływ nie tylko na przemysł wydobywczy, ale także na całe państwo, nie należy więc snuć przedwczesnych wniosków - mówi. Jak twierdzi rzecznik Encana Corp. - firmy zajmującej się eksploatacją złóż gazu w Pavillion - pochodzenie związków chemicznych zawartych w wodzie pitnej jest wciąż niejasne. W podobnym tonie wypowiada się prezes Stowarzyszenia Naftowego stanu Wyoming: oświadczenie EPA jest nieodpowiedzialne i każe nam poddać w wątpliwość ich motywy.
Wygląda na to, że walka o czystą wodę nie będzie wcale taka łatwa. Nie tylko w Polsce, ale także w USA sprawa gazu łupkowego staje się sprawą polityczną. Jak widać, gdy w grę wchodzi polityka, argumenty naukowców zwykle tracą na znaczeniu. Nie bez powodu senator Inhofe działalności EPA zdążył już przypiąć łatkę "nauki politycznej".
Raport EPA jest wersją wstępną, która ma zostać poddana szczegółowemu sprawdzeniu przez niezależnych badaczy. Ostateczna wersja raportu ukaże się wiosną 2012 roku
Pełny raport EPA można znaleźć TUTAJ (PDF, 15 MB)