Polska to 9 producent węgla na świecie. Według World Energy Council w 2010 roku wydobyliśmy 77 mln ton węgla kamiennego i 57 mln ton węgla brunatnego. To najważniejszy polski surowiec. Bez niego przepadlibyśmy doszczętnie. Z węgla produkuje się w Polsce aż 93% energii elektrycznej. Trudno więc dziwić się rządowi, że broni węgla niczym niepodległości.
Tylko jeden kraj na świecie produkuje więcej energii elektrycznej z węgla niż Polska - Republika Płd. Afryki. Dla porównania: w Chinach udział ten wynosi 80%, w Czechach - 62%, a w
USA i Niemczech - 49%.
Nasze rezerwy węgla to 5709 mln Ton. Proste szacowanie pokazuje, że przy niezmienionym wydobyciu to tylko 43 lata działania przemysłu górniczego. W skali gospodarki kraju to bardzo krótka perspektywa. Raport NIK z marca 2011 roku idzie w swoich szacunkach dalej. Według niego węgla wystarczy nam do 2035 roku. Bez dalszych inwestycji w przemysł wydobywczy i zmian w jego zarządzaniu pozostało nam węgla na 24 lata.
Wydobycie węgla w Polsce maleje. Pomiędzy 1994 a 2010 rokiem spadło nieomal o połowę. Zmniejsza się także jego
eksport: w 2005 roku - 20,8 mln ton, a cztery lata później aż 60% mniej. Jednocześnie rośnie
import węgla. Od 2008 roku sprowadzamy do Polski więcej węgla niż eksportujemy.
Według informacji Głównego Instytutu Górnictwa tylko 7 kopalń ma dostęp do pokładów wystarczających na dłużej niż 30 lat. Większość Polaków na pewno dożyje tej chwili, w której polscy górnicy przestaną zjeżdżać pod ziemię. I co wtedy?
Jeśli do tego czasu nie zbudujemy alternatywnych źródeł energii będziemy musieli zaopatrywać się w węgiel za granicą. Tam jest trochę lepiej. Ocenia się, że światowe rezerwy pokładów węgla - przy założeniu obecnego wydobycia - wystarczą na około 130 lat. W każdym tego rodzaju oszacowaniu tkwi jednak pozornie uspokajający zwrot-pułapka: "przy obecnym zużyciu".
Zakłada on zatrzymanie
wzrostu gospodarczego, stagnację oraz zakaz kupowania coraz większych samochodów i telewizorów. Nasza cywilizacja tak nie działa. Światowe zużycie surowców energetycznych rośnie w tempie kilku procent rocznie. W przypadku węgla to około 2-3%. To skromny przyrost, ale zmniejsza prognozowane 130 lat do skromnych 50. To nie tak całkiem odległy świat naszych wnuków. Czy jednak inne kraje będą chętnie odstępować swoje zasoby? W sytuacji wyczerpujących się światowych zapasów pozyskiwanie węgla może być utrudnione.
Czy nam się to podoba, czy nie - epoka węgla się kończy. Wyczerpanie się kopalnych surowców energetycznych przewidywano już w latach siedemdziesiątych. Rozwój technologii wydobycia pozwolił w międzyczasie na odnalezienie nowych pokładów węgla i złóż ropy oraz efektywniejsze wykorzystanie istniejących. Radosny śmiech kompanii naftowych i węglowych po raz kolejny zagłuszył nieśmiałe głosy malkontentów. Wbrew kasandrycznym przepowiedniom świat wciąż trwa i nie widać oznak nadciągającego upadku. Od tego czasu minęło jednak pół wieku intensywnej eksploatacji złóż i jesteśmy dziś ubożsi o wydobyte w tym czasie zasoby. Czarne jak sadza prognozy nie wydają się już tak odległe i nieprawdopodobne.
Co nam pozostaje? Możemy, jak proponują zwolennicy gospodarki opartej na węglu, zwiększyć inwestycje w celu poszukiwania nowych złóż. Oddali to nieco perspektywę wyczerpania zasobów węgla. Możemy jednak przeznaczyć te fundusze na rozwój energii odnawialnych, których - jak sama nazwa wskazuje - wyczerpać się nie da.
Tak na zdrowy rozum - wybór wydaje się oczywisty.