http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Walka o ocieplenie, czyli klimat przegrywa z kryzysem

Rafał Zasuń
2011-11-29, ostatnia aktualizacja 2011-11-29 01:53

Jak chronić klimat i nie hamować wzrostu gospodarczego - to problem, który chce rozwiązać świat w Durbanie

Kluczowym czynnikiem uruchamiającym nagłą zmianę klimatu wydaje się CO2
Fot. LUCA BRUNO AP
Kluczowym czynnikiem uruchamiającym nagłą zmianę klimatu wydaje się CO2


W tym południowoafrykańskim mieście zebrali się przedstawiciele 194 krajów. Mają zdecydować, jak walczyć z ocieplaniem klimatu, które według wielu specjalistów ogranicza wzrost PKB, w taki sposób, by lekarstwo nie okazało się gorsze od choroby.

Muszą się dogadać, bo w przyszłym roku wygasa podpisany w 1995 r. protokół z Kioto. Porozumienie miało służyć ograniczeniu emisji CO2 i jej szkodliwego w opinii większości naukowców wpływu na klimat. Ale protokół od początku był obarczony ogromną wadą - nie ratyfikowali go dwaj najwięksi emitenci CO2, czyli Chiny i USA. Wzrost gospodarczy Chin wypracowywany jest w fabrykach zasilanych prądem z elektrowni węglowych - powstaje w nich aż 66 proc. energii elektrycznej. W USA walka z globalnym ociepleniem nigdy nie była zbyt popularna, węgiel także jest tam ważnym surowcem, a rządzący przez wiele lat Republikanie byli silnie powiązani z energetycznymi korporacjami.

Rolę lidera w walce z globalnym ociepleniem wzięła na siebie Unia Europejska. W 2008 r. uchwalono tzw. pakiet energetyczno-klimatyczny. Miał być on właśnie dopełnieniem protokołu z Kioto na unijnym podwórku. Zgodnie z nim Unia chce do 2020 r. ograniczyć emisję CO2 o 20 proc. Z odnawialnych źródeł, czyli wiatru, wody i biomasy, ma być produkowane 20 proc. energii. Unia chce też zużywać o 20 proc. energii mniej, ale ten ostatni cel jest niewiążący.

Walka o zmniejszenie emisji CO2 powoduje nakładanie ciężarów na firmy, zwłaszcza wielki przemysł i energetykę. Elektrownie, huty, zakłady chemiczne muszą kupować uprawnienia do emisji CO2. Rosną ich koszty. Tymczasem odkąd Chiny w 2001 r. przystąpiły do Światowej Organizacji Handlu, stały się "fabryką świata". Towary z tego kraju błyskawicznie podbiły rynek Unii Europejskiej. Gdy zaczęły znikać miejsca pracy, niektórzy politycy, zwłaszcza we Francji, domagali się wprowadzenia klimatycznego podatku importowego. Miałby objąć towary z krajów, które nie ratyfikowały protokołu z Kioto. Rychło okazało się, że taki podatek byłby niezgodny z normami WTO.

Dziś huty czy fabryki chemiczne w UE narzekają na nieuczciwą konkurencję i grożą przeniesieniem produkcji do innych krajów.

Kiedy UE zmusiła linie lotnicze, które operują na jej terenie, do kupowania uprawnień do emisji, amerykańska Izba Reprezentantów zabroniła tego liniom lotniczym z USA. Gdy zatwierdzi to Senat, rozpocznie się wojna handlowa, w której po stronie Amerykanów staną Chińczycy i Hindusi. Jeśli w Durbanie nie uda się osiągnąć porozumienia wiążącego wszystkie ważne kraje, takich konfliktów będzie coraz więcej.

Klimat przegrywa z kryzysem

Rafał Zasuń: O co grają poszczególne grupy krajów?

Prof. Maciej Sadowski, klimatolog, polski negocjator protokołu z Kioto: Kluczowym problemem jest to, że kraje rozwinięte, zwłaszcza UE, chciałyby, aby państwa rozwijające się, zwłaszcza Chiny, Indie i Brazylia, również wzięły na siebie zobowiązania do redukcji CO2. Chiny są w tej chwili największym emitentem dwutlenku węgla na świecie. Drugi w kolejności emitent, USA, kluczowy kraj rozwinięty, zapowiada, że nie podpisze żadnego porozumienia, jeśli nie włączą się w to te trzy państwa. A Chiny, Indie czy Brazylia nie chcą o tym nawet słyszeć. Podobną postawę przyjęły Kanada, Japonia, Rosja - potężni emitenci CO2 z krajów rozwiniętych, którzy nie widzą powodów, dlaczego mają ograniczać emisję, podczas gdy tacy potentaci jak Chiny ograniczać tej emisji nie chcą.

Rzeczywiście nie chcą?

- Chiny robią bardzo dużo, żeby emisję ograniczyć, ale przy ich tempie rozwoju ona musi rosnąć. Poza tym Chiny, Indie, Brazylia czy Indonezja, nawet gdy podejmują jakieś działania, to nie chcą kontroli międzynarodowej. Chcieliby to robić na własną rękę, ale oczywiście domagają się od krajów rozwiniętych wsparcia finansowego. Chiny już mniej na to liczą, bo teraz to one mogłyby pomagać, ale pozostałe kraje czekają na pieniądze. Jest zresztą deklaracja z Kopenhagi z 2008 r. - kraje rozwinięte miały wspierać fundusz klimatyczny kwotą 30 mld dol. rocznie, a po roku 2020 nawet 100 mld. Do 2010 r. przekazano 20 mld, z tego UE dała ok. 7 mld.

Co się udało za to zrobić?

- Nic, bo nie ma porozumienia.

To co się stało z tymi pieniędzmi?

- Leżą na koncie w Banku Światowym, który ma nimi zarządzać. W zderzeniu z kryzysem finansowym wszystkie plany zamieniły się w pobożne życzenia. Kraje rozwinięte chciałyby, żeby efekt w postaci redukcji CO2, na który przekazują pieniądze, był przez nie kontrolowany. Jeśli jakiś kraj mówi, że zredukował emisję, to niech to pokaże publicznie. Tego panicznie się boją kraje rozwijające się.

Przeczytaj komentarz Rafała Zasunia: Walczą o klimat. I co z tego?

Czytaj także: Czy Polska uratuje Kioto w Durbanie?

  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

  • Walka o ocieplenie, czyli klimat przegrywa z kr... aussie1inc 29.11.11, 01:52

    Klimat z niczym nie przegrywa,bo ocieplenie klimatu nie zalezy od dzialalnosci ludzkiej. Codziennie wybuchaja wulkany - czy "naukowcy" chca je zakorkowac? Zadnego porozumienia nie bedzie, bo»

  • Może kryzys uwolni nas od tego szaleństwa... henryk-sikora 29.11.11, 08:19

    Może kryzys uwolni nas od tego szaleństwa rzekomego ocieplenia powodowanego przez człowieka. Kilku cwaniaków uruchomiło cały przemysł tzw. walki z ociepleniem wart w skali światowej setki »

  • Należy się cieszyć z ocieplenia. myslacyszaryczlowiek1 29.11.11, 10:50

    Świat się zmieniał od zawsze, raz było cieplej, raz zimniej. Należy się cieszyć, że znikną mroźne zimy, przyroda i człowiek zyska olbrzymie obszary do zagospodarowania, które teraz pokrywa »

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':