Producenci w krajach rozwiniętych przymuszeni restrykcyjnymi przepisami ochrony środowiska nauczyli się je utylizować. Inaczej jednak podchodzą do tego problemu firmy znajdujące się w pozostałych, biedniejszych państwach - tam prawie trzy czwarte przemysłowych zanieczyszczeń trafia do wód gruntowych. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) każdego roku na skutek zatrucia chemikaliami umiera 4,9 mln ludzi.
Blacksmith Institute - międzynarodowa organizacja pozarządowa poczynając od 2006 roku publikuje szczegółowe raporty opisujące miejsca na świecie najbardziej zagrożone zatruciem toksycznymi odpadami przemysłowymi. Najnowszy raport podsumowuje wyniki badań prowadzonych w 2011 roku.
Zidentyfikowano ponad 2200 miejsc będących źródłem zanieczyszczeń przemysłowych. Jak twierdzi Blacksmith Institute, wbrew powszechnemu mniemaniu, to nie duże międzynarodowe korporacje stanowią główne zagrożenie dla zdrowia ludzi. Pomimo zdarzających się wypadków emisji toksyn, są one dość dobrze monitorowane i dużo lepiej zarządzają odpadami przemysłowymi. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w krajach gdzie wydobyciem i przetwarzaniem surowców zajmują się małe firmy. Nie oznacza to jednak - mówi raport - mniejszej odpowiedzialności krajów wysoko rozwiniętych. Stały popyt na surowce i produkty zwiększa skalę problemu w krajach, do których przeniesiono najbardziej uciążliwą produkcję.
Badaniami objęto łatwe do zidentyfikowania miejsca pochodzenia toksyn. Zlokalizowane najczęściej w krajach Afryki, Ameryki Płd. i Azji stanowią główne źródło zagrożenia dla pracowników i okolicznych mieszkańców.
Według badań Instytutu ludzie narażeni na emisję szkodliwych chemikaliów pochodzących z ponad 2000 zbadanych źródeł żyją krócej o prawie 13 lat. To pracownicy lokalnych zakładów wydobycia rudy, małych garbarni, czy firm zajmujących się recyklingiem ołowiu ze zużytych akumulatorów. To także mieszkańcy okolicznych miejscowości narażeni na picie skażonej odpadami wody. Liczba ludzi narażonych na emisje toksycznych związków idzie w miliony. W Indiach zatruciem chromem ulega każdego roku 5,5 mln ludzi, na Filipinach ołów zatruwa 2,7 mln. osób
Złoty pierścionek - Rtęć
Rtęć używana jest w procesie pozyskiwania złota z wydobytej rudy. Szacuje się, że na świecie przy wydobyciu i przetwarzaniu rud złota w małych, niemal przydomowych, fabryczkach pracuje od 10 do 20 mln ludzi. Ich działalność przyczynia się aż do jednej trzeciej światowej emisji rtęci do środowiska. Większość miejsc wydobycia złota metodą gospodarczą znajduje się w Ghanie, Filipinach i Indonezji. Tylko w Afryce opary i związki rtęci wywołują problemy zdrowotne u 2,4 mln ludzi.
Skórzana kurtka - Chrom
Ten toksyczny pierwiastek wykorzystywany jest w garbarniach na całym świecie. To dzięki moczeniu skór w roztworze zawierającym związki chromu skóra łatwiej znosi wilgoć i starzenie. W procesie garbowania niezbędne są duże ilości wody. Skażone toksycznymi związkami chromu trafiają zwykle do ścieku i dalej - do wód gruntowych. Większość światowego przetwarzania surowych skór znajduje się poza krajami rozwiniętymi.
W 1970 roku w krajach rozwijających się istniała tylko jedna czwarta światowego przemysłu skórzanego, 25 lat później - już 56%. Przemysł garbarski stał się domeną Indii i Pakistanu, gdzie znajduje się większość zatruwających okolicznych mieszkańców małych garbarni. W południowej Azji zatruciu chromem pochodzącym z garbarni ulega 1,1 mln ludzi.
Nowy akumulator - Ołów
Po świecie porusza się już ponad jeden miliard pojazdów. Każdy z nich wyposażony jest w akumulator, którego głównym elementem są płyty wykonane z ołowiu. Recykling tych elementów zbliża się do ideału - na świecie aż 80% akumulatorów zawiera ołów pochodzący z odzysku. Każdego roku zużywamy na świecie 6 mln ton ołowiu, z czego aż 4 mln ton staje się częścią akumulatorów. Duża różnica w cenie pomiędzy ołowiem pochodzącym z odzysku, a uzyskiwanym z rudy sprawia, że kraje rozwijające się zakupują duże ilości zużytych akumulatorów i przetwarzają w małych lokalnych fabrykach. Trudności z kontrolą przetwarzania sprawiają, że ołów przedostaje się do środowiska narażając życie okolicznych mieszkańców. W jednym ze zbadanych zakładów na terenie Filipin w otaczającym fabrykę gruncie zawartość ołowiu przekroczyła 400 razy dopuszczalny poziom.
Źródło: Gazeta Wyborcza