http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Mowa kiboli

Dawid Warszawski
2009-03-03, ostatnia aktualizacja 2009-03-03 15:02

Felieton Dawida Warszawskiego

Dawid Warszawski
fot. AG
Dawid Warszawski
ZOBACZ TAKŻE
"Parszywy Żyd!" "Do gazu z nim!" - tak kibice rotterdamskiego Feyenoord krzyczeli na demonstracji, protestując przeciwko decyzji burmistrza miasta, który zabronił im udziału w meczach z odwiecznym rywalem drużyny - amsterdamskim Ajaksem.

Burmistrzowie Rotterdamu i Amsterdamu wydali zakaz, który ma obowiązywać kibiców obu drużyn przez pięć lat, po brutalnych starciach między kibolami, w których także wykrzykiwano antysemickie hasła - dla fanów Ajaksu Feyenoord jest żydowski.

Na pozór to nic nowego: nie tylko w Holandii się zdarza, że gdy rywalizują ze sobą dwie drużyny piłkarskie, to jedna zostaje uznana za "żydowską", a jej kibice - by odeprzeć ten uwłaczający jakoby zarzut - prześcigają się z fanami przeciwnika w antysemickich okrzykach. Dzieje się tak również w Łodzi, Rzeszowie czy Krakowie, Budapeszcie czy Londynie - choć na przykład polskie władze nie reagują na haniebne antysemickie ekscesy z holenderską stanowczością.

Ale w Holandii wezwania do gazowania Żydów przeszły już z języka kiboli do języka polityki: wykrzykiwano je na przykład podczas styczniowych demonstracji przeciwko izraelskiej operacji w Gazie, i to w obecności posłów do parlamentu, którzy okrzyków nie potępili.

Rzecz jasna, Feyenoord czy łódzki Widzew są równie żydowskie jak ja muzułmański, ale to nie ma nic do rzeczy. Hasło "Żydzi do gazu" znieważa nie tylko Żydów, ale wszystkich ludzi. Znieważa też burmistrza Rotterdamu, którego kibice Feyenoord chcieliby jako Żyda zagazować; fakt, że burmistrz Ahmed Aboutaleb jest z pochodzenia Marokańczykiem i praktykującym muzułmaninem, jest tu oczywiście bez znaczenia.

Język nienawiści antysemickiej stał się językiem nienawiści powszechnej: Żydem - co pamiętamy też z rozmaitych polskich kampanii wyborczych - staje się ten, kogo nienawidzimy. W Europie Zachodniej mniejszość żydowska, nieliczna już po Zagładzie, i bardzo zasymilowana, przestała pasować do stereotypu obcego. To muzułmanie stają się dziś przedmiotem rasistowskiej nienawiści: dlatego też "parszywym Żydem" jest Aboutaleb, a nie jego amsterdamski kolega Job Cohen.

Muzułmanie (inaczej niż sam Aboutaleb, który wielokrotnie potępiał hasła antysemickie) z reguły tego nie dostrzegają, i ochoczo język ten podchwytują, jak na styczniowych demonstracjach, by ugodzić w znienawidzony Izrael - nieświadomi, że kręcą bicz na własne karki.

Przerażeni muzułmańską nienawiścią Żydzi coraz częściej zaś - jak w Holandii właśnie - głosują na skrajną prawicę, dawniej antysemicką, dziś antymuzułmańską. Zachowanie to jest jednak równie jak analogiczne zachowania muzułmańskie samobójcze: stary antysemityzm ma się bowiem dobrze.

Połowa Europejczyków uważa, jak wynika z ostatnich sondaży, że Żydzi są bardziej lojalni wobec Izraela niż własnego kraju, ponad 40 proc. - że mają za duże wpływy i za dużo mówią o Zagładzie, 23 proc. (w Polsce dwa razy więcej!) - że winni są śmierci Chrystusa. Tym, którzy chcieliby gazować parszywych Ahmedów, bo Jezusa ukrzyżowali, jest wszystko jedno kto ukrzyżował Jezusa, i jakiego wyznania jest Ahmed: gazowanie się liczy.

Mylą się ci Żydzi, i ci muzułmanie, którzy myślą, że to nie o nich mowa. A najbardziej mylą się ci Europejczycy, którzy uważają, że skoro mówią to kibole, to ich to nie dotyczy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów