Dominik Uhlig: Czemu nie odszedł pan z PiS z Pawłem Zalewskim i Kazimierzem Ujazdowskim?
Ludwik Dorn: Mam do nich żal, że odeszli. Gdyby nie to, sytuacja w PiS byłaby dziś lepsza dla partii. Bo stanowilibyśmy grupę, a grupa przyciąga; samotnik - nie. Ja zostałem, bo politycznie i emocjonalnie jestem z partią związany. PiS jest nienaoliwionym, ale wciąż użytecznym narzędziem politycznym. Może być sprawne, ja chcę je naprawić. Póki PiS nadaje się do uzdrowienia - jestem członkiem partii.
PiS ma szansę na powrót do władzy, jeśli się zmieni. To istota sporu między mną a prezesem. Ja uważam jego linię polityczną za nieskuteczną. PiS zarządzany w ten sposób będzie dużą partią, ważną, ale trwale niewybieralną do władzy.
Jak wyglądały pana ostatnie rozmowy z prezesem Kaczyńskim?
- Po tym, czego dokonał pan Jarosław Kaczyński, głosząc publicznie kłamstwa i oszczerstwa na temat mojego życia prywatnego, jesteśmy na pan. Niezależnie, co będzie między nami w polityce, to nieodwołalne. Tak naprawdę wcale nie rozmawiamy. Była jedna rozmowa, w styczniu, dość chłodna. Jarosław Kaczyński chciał, żebym był wiceprezesem bez żadnych warunków. Powiedziałem "nie" - bo chciałem zmian. Od tego czasu nie było powodu do rozmowy. Kolegom, którzy mnie do tego namawiali, mówiłem, że możemy porozmawiać o pogodzie, ale póki prezes nie odwoła decyzji o zawieszeniu mnie w prawach członka partii, o niczym więcej.
Czy Jarosław Kaczyński jest kamieniem młyńskim, który ciąży PiS?
- Nie mam odpowiedzi. Ale to pytanie powinno zostać postawione. Partia i jej szeroko pojęta elita - ogół posłów, członkowie zarządów okręgowych, rady naczelnej - w dyskusji powinny szukać odpowiedzi. Nawet silne przywództwo powinno być, choćby teoretycznie, kwestionowalne. Jeśli nie - to przywództwo się degeneruje. I teraz mamy do czynienia z procesem degeneracji przywództwa Jarosława Kaczyńskiego. I nie ma oporu przeciw temu w elicie PiS.
Aspiruje pan do roli prezesa partii?
- W mojej cursus honorum [łac. ścieżka zaszczytów] nie ma dwóch pozycji - prezesa partii i prezydenta Rzeczypospolitej.
***
Cały wywiad z Ludwikiem Dornem w jutrzejszej "Gazecie"
Źródło: Gazeta Wyborcza