http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ludwik Dorn: Nie będę prezesem PiS

Z Ludwikiem Dornem rozmawia Dominik Uhlig
2008-10-23, ostatnia aktualizacja 2008-10-23 00:53

- Mamy teraz do czynienia z procesem degeneracji przywództwa Jarosława Kaczyńskiego. I nie ma oporu przeciw temu w elicie PiS - mówi "Gazecie" Ludwik Dorn

Ludwik Dorn
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Ludwik Dorn
ZOBACZ TAKŻE
Dominik Uhlig: Czemu nie odszedł pan z PiS z Pawłem Zalewskim i Kazimierzem Ujazdowskim?

Ludwik Dorn: Mam do nich żal, że odeszli. Gdyby nie to, sytuacja w PiS byłaby dziś lepsza dla partii. Bo stanowilibyśmy grupę, a grupa przyciąga; samotnik - nie. Ja zostałem, bo politycznie i emocjonalnie jestem z partią związany. PiS jest nienaoliwionym, ale wciąż użytecznym narzędziem politycznym. Może być sprawne, ja chcę je naprawić. Póki PiS nadaje się do uzdrowienia - jestem członkiem partii.

PiS ma szansę na powrót do władzy, jeśli się zmieni. To istota sporu między mną a prezesem. Ja uważam jego linię polityczną za nieskuteczną. PiS zarządzany w ten sposób będzie dużą partią, ważną, ale trwale niewybieralną do władzy.

Jak wyglądały pana ostatnie rozmowy z prezesem Kaczyńskim?

- Po tym, czego dokonał pan Jarosław Kaczyński, głosząc publicznie kłamstwa i oszczerstwa na temat mojego życia prywatnego, jesteśmy na pan. Niezależnie, co będzie między nami w polityce, to nieodwołalne. Tak naprawdę wcale nie rozmawiamy. Była jedna rozmowa, w styczniu, dość chłodna. Jarosław Kaczyński chciał, żebym był wiceprezesem bez żadnych warunków. Powiedziałem "nie" - bo chciałem zmian. Od tego czasu nie było powodu do rozmowy. Kolegom, którzy mnie do tego namawiali, mówiłem, że możemy porozmawiać o pogodzie, ale póki prezes nie odwoła decyzji o zawieszeniu mnie w prawach członka partii, o niczym więcej.

Czy Jarosław Kaczyński jest kamieniem młyńskim, który ciąży PiS?

- Nie mam odpowiedzi. Ale to pytanie powinno zostać postawione. Partia i jej szeroko pojęta elita - ogół posłów, członkowie zarządów okręgowych, rady naczelnej - w dyskusji powinny szukać odpowiedzi. Nawet silne przywództwo powinno być, choćby teoretycznie, kwestionowalne. Jeśli nie - to przywództwo się degeneruje. I teraz mamy do czynienia z procesem degeneracji przywództwa Jarosława Kaczyńskiego. I nie ma oporu przeciw temu w elicie PiS.

Aspiruje pan do roli prezesa partii?

- W mojej cursus honorum [łac. ścieżka zaszczytów] nie ma dwóch pozycji - prezesa partii i prezydenta Rzeczypospolitej.

***

Cały wywiad z Ludwikiem Dornem w jutrzejszej "Gazecie"

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':