Spór o aborcję nie ma końca, bo wynika z zasadniczej różnicy poglądów: od kiedy zaczyna się życie ludzkie? Nie wiem, czy kiedykolwiek dogadamy się na ten temat. Póki co, muszą jednak istnieć jakieś zasady prawne regulujące nasze współżycie.
Nie chodzi tylko o prawo do przeprowadzenia aborcji, u nas jedno z najbardziej rygorystycznych. Chodzi także o sposób publicznej rozmowy na ten temat. Wydane właśnie oświadczenie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski stwierdza, że "Kościół nigdy nie przekreśla człowieka, ale potępia grzech i zło zwracające się zawsze przeciw samemu człowiekowi".
Niestety jednak publicystyka "Gościa Niedzielnego" na temat Alicji Tysiąc swoimi sformułowaniami potępiała ją, przekreślała, obrażała i właśnie tych zachowań dotyczył wyrok sądu katowickiego.
Różnice poglądów są nieuniknione, można jednak różnić się nie obrażając. Sam jestem przekonany, że życie ludzkie zaczyna się w momencie zapłodnienia, ale jako katolik uważam również, że "Gość Niedzielny" sposobem obrony tego stanowiska przynosi mojemu Kościołowi w sumie więcej szkody niż pożytku, a broniąc tego tygodnika biskupi nie przybliżają ludzi do Kościoła, raczej oddalają.
Jeszcze nikt nikogo nie nawrócił złośliwością. Ewangelizacja ma swoje prawa.
Źródło: Gazeta Wyborcza