http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Cud Piskorskiego: większość z mniejszości

Wojciech Szacki
2009-11-05, ostatnia aktualizacja 2009-11-05 07:52

Na kongres Stronnictwa Demokratycznego przyszło tylko 20 wiernych Pawłowi Piskorskiemu działaczy. Wybrali nowy sąd partyjny i szefa rady naczelnej.

Paweł Piskorski
Fot. Kuba Atys / AG
Paweł Piskorski

Paweł Piskorski to prawdziwy człowiek renesansu. Ma niezwykłe szczęście i talent do robienia pieniędzy - wielokrotnie rozbił bank w kasynie, znalazł na targowisku cenne manuskrypty, odniósł sukces na giełdzie i w handlu angielskimi laskami - komentuje Seweryn Blumsztajn



Przed wczorajszym kongresem opanowany przez piskorczyków zarząd SD "za działalność na szkodę partii" zawiesił ok. 70 ze 106 delegatów. W ten sposób weteran partyjnych bojów w UW i PO, dziś szef SD Paweł Piskorski sprawił, że jego 20 zwolenników zdobyło przewagę na kongresie. Przeciwnicy Piskorskiego, wiedząc, że są w mniejszości, imprezę zbojkotowali.

- Nie akceptuję ludzi, którzy chcieli wrócić do formuły sprzed mojego zaangażowania w SD, do spokojnego życia z wynajmu nieruchomości, z dala od polityki - mówi "Gazecie" Piskorski.

"Gazeta": - Można odnieść wrażenie, że chytrze eliminuje pan głównie tych, którzy pana nie lubią.

Piskorski: - Mam nadzieję, że takie wrażenie nie powstanie. Nikogo z partii nie wyrzuciłem, wszystkimi zawieszonymi zajmie się sąd partyjny.

Piskorskiemu się spieszyło, bo dziś miał się w jego sprawie zebrać sąd partyjny w starym jeszcze, nieprzychylnym mu składzie. "Stare" SD chciało się pozbyć szefa partii, zarzucając mu brak postępów w zdobywaniu wyborców (śladowe poparcie w sondażach) i metody wodzowskie.

Piskorski wbrew części działaczy chciał szybko sprzedać należące do partii nieruchomości i za te pieniądze wejść w politykę, w tym wspierać Andrzeja Olechowskiego w walce o prezydenturę.

Wczorajszy kongres wybrał na szefa rady naczelnej Waldemara Prusaka. Piskorski zapowiada, że na początku przyszłego roku odbędzie się nowy kongres - ponoć już kilkusetosobowy - który wybierze nowe władze w partii.

Przeciwnicy Piskorskiego nie składają broni. - Konsultujemy się z prawnikami. Uważamy, że sąd rejestrowy nie uzna zmian wprowadzonych przez kongres, bo naszym zdaniem nie było kworum - mówi "Gazecie" Michał Marczak, jeden z zawieszonych delegatów.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':