Wraz z kryzysem w Platformie przyszła pogoda dla opozycji. Ale jak ją wykorzystać? SLD (10 proc. w ostatnim sondażu "Gazety") stara się znaleźć miejsce na scenie zdominowanej przez PO i PiS. Lawiruje, atakując zarówno rząd, jak i CBA. I ma problem, bo gdy krytykuje rząd, jest atakowany za sojusz z PiS. Gdy Tuska wspiera, pod znakiem zapytania staje jego opozycyjność.
Rzecznik Sojuszu Tomasz Kalita ujawnia najnowszy pomysł na to, jak wyjść z tej sytuacji.
- W przyszłym tygodniu złożymy projekt ustawy reformującej CBA. Chcemy zwiększyć zakres kontroli demokratycznej nad tą służbą, zmienić definicję korupcji. Mówimy "sprawdzam" Platformie, która w poprzedniej kadencji poparła utworzenie CBA w obecnej formule, a później była przeciw naszemu projektowi reformy Biura - mówi Kalita.
Duże nadzieje SLD wiąże też z komisją śledczą ds. hazardowego lobbingu. Chce badać działania rządu, ale - dla równowagi - także CBA.
SLD próbuje też wprowadzić do dyskusji własne tematy, ale to na razie nie działa. Kalita: - Nie sprzyja nam kształt debaty publicznej w Polsce. W całej Europie rozmawia się o sensie wojny w Afganistanie, u nas wszystko sprowadza się do wojny Platformy z PiS.
Sojusz kilka dni temu zażądał wycofania polskich wojsk z Afganistanu.
Na inny kłopot zwraca uwagę wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński. - Padamy ofiarą strachu przed PiS. Wielu naszych dawnych wyborców wierzy, że tylko Platforma może powstrzymać Kaczyńskich. Naszą sytuację pogarsza to, że jak pokazują sondaże, nasz elektorat jest bardziej prorządowy niż nawet wyborcy PSL - ocenia Szmajdziński.
To diagnoza, a lekarstwo? Szmajdziński: - Po kryzysie rządowym przybyło wyborców niezdecydowanych. Musimy im pokazać, że potrafimy współpracować - mieliśmy koalicję z PSL, w wielu samorządach współrządzimy z Platformą. W wyborach 2011 r. lewica powinna być już godnym przeciwnikiem PO i PiS.
Źródło: Gazeta Wyborcza