Tusk ma jutro ogłosić nazwiska nowych ministrów: spraw wewnętrznych i administracji, sprawiedliwości i sportu. Ich poprzednicy - Grzegorz Schetyna, Andrzej Czuma i Mirosław Drzewiecki - stracili stanowiska przez kryzys wywołany sprawą hazardowego lobbingu.
Schetynę zastąpi prawdopodobnie Jerzy Miller, były prezes NFZ, obecnie wojewoda małopolski. Jednak według naszych rozmówców do piątku nikt z Millerem o tym nie rozmawiał. Miller nie chciał wczoraj rozmawiać z "Gazetą". Przez rzeczniczkę poinformował, że "nie będzie udzielał komentarzy w sprawie tego, czy premier Tusk z nim rozmawiał, czy nie".
Na kadrowej giełdzie pojawia się też nazwisko Krzysztofa Kiliana, byłego ministra łączności w rządzie Hanny Suchockiej, a dziś wiceprezesa Polkomtelu. Kilian od lat jest zaufanym doradcą Tuska, znają się jeszcze z czasów Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Miałby pokierować gabinetem premiera lub zostać ministrem sportu. - Wątpię, żeby Krzysztof przyjął jakąś rządową posadę. Szefem gabinetu już był przez kilka miesięcy u Jana Krzysztofa Bieleckiego. To praca frontowa, 20 godzin na dobę, pełna dyspozycyjność, podobnie jak minister sportu w czasie przygotowań do
Euro 2012. Wątpię, żeby Krzysiek się na coś takiego zdecydował - mówi nam znajomy Kiliana. - Jako wiceprezes Polkomtelu ma święty spokój i jedną z najlepiej opłacanych posad w biznesie uzależnionym od decyzji polityków.
Z Krzysztofem Kilianem nie udało nam się wczoraj skontaktować. Według naszych informacji do piątku nie dostał żadnych propozycji w sprawie objęcia stanowiska w rządzie Tuska.
Ministrem sprawiedliwości miałby zostać Krzysztof Kwiatkowski, obecnie wiceszef tego resortu, senator Platformy Obywatelskiej, a kiedyś asystent premiera Jerzego Buzka.