Z informacji "Gazety" wynika, że scenariusz zmian powstawał w kancelarii premiera Donalda Tuska od kilku dni. Premier przygotował go razem z wicepremierem Grzegorzem Schetyną.
- Grzegorz sam zaproponował, że przejdzie do klubu, żeby rząd Tuska był neutralny wobec sprawy hazardowego lobbingu - twierdzi polityk z otoczenia Tuska. - A skoro powstaje komisja śledcza, to wiadomo, że PiS będzie chciał nas rozjechać. Schetyna jako zderzak Tuska w Sejmie świetnie nadaje się do takiej walki - dodaje nasz rozmówca.
Czy to oznacza osłabienie pozycji numeru dwa w PO? - Schetyna i tak będzie jednym z najbliższych ludzi Tuska. Ale wszystko zależy od komisji śledczej, jeśli coś na niego znajdzie, będzie utopiony - tę opinię słyszeliśmy od polityków z władz Platformy.
Schetyna razem ze Sławomirem Nowakiem, Pawłem Grasiem i Rafałem Grupińskim (oni też zostali wczoraj przesunięci z rządu do klubu) mają rządzić klubem i dyscyplinować posłów PO w drugiej połowie kadencji. Trudnej połowie - po drodze mają kryzysowy
budżet z olbrzymim deficytem, komisję śledczą ds. ustawy hazardowej, przygotowanie PO do wyborów prezydenckich 2010 i parlamentarnych 2011.
- Kluczowy bój odbędzie się w parlamencie - oceniał wczoraj Tusk.
A Jarosław Gowin rozwija: - PO walczy o samooczyszczenie. O ustabilizowanie państwa. I o to, by nie pozwolić przejąć władzy tym, którzy posługują się metodami prowokacji.
Tyle wersja oficjalna. Nieoficjalnie politycy Platformy dodają inne motywy towarzyszące premierowi. I inne konsekwencje jego decyzji.
Zamazana hierarchia w PO - Nowak i spółka polecieli, bo się nie sprawdzili jako profesjonalni współpracownicy premiera. Szef kancelarii Tomasz Arabski też by poleciał, ale nie ma dokąd, bo nie jest posłem. Premier okazał mu łaskę - mówi "Gazecie" polityk Platformy.
Premiera irytował niewyparzony język Nowaka - niedawno powiedział, że rząd może zabrać 10 mld zł z zysku NBP. A za Grasiem ciągnie się sprawa wynajmowanego przez niego domu (sprawdza to prokuratura). Do Grupińskiego premier miał pretensje, że niewiele robi.
- Zamazała się partyjna hierarchia. Schetyna jest człowiekiem numer dwa w partii i rządzie, ale teraz osłabionym. Został Tusk i magma, z której dopiero wyłonią się liderzy - ocenia polityk z zarządu partii.
- Schetyna dziś pożegnał się z marzeniami o fotelu premiera - komentuje za to szeregowy poseł PO.
A kto skorzystał? - Bronisław Komorowski - odpowiada ważny polityk PO. - Marszałek nie miał nic wspólnego z aferą hazardową, jest aktywny - uzasadnia nasz rozmówca.
Jak się będą układały relacje marszałek Sejmu - nowy szef klubu? - Panowie rozmawiali o tym jeszcze we wtorek i wydaje się, że będzie OK - mówi nam kolejny polityk PO.
Schetyna oraz desant z kancelarii premiera mają też zapobiec przechyłowi klubu w którąkolwiek ze stron - liberalno-lewicową Janusza Palikota czy konserwatywną Jarosława Gowina. - Zbigniew Chlebowski był centrystą, dbał o zachowanie równowagi. Schetyna będzie robił to samo - twierdzi nasz rozmówca.
Nowe nazwiska potem Kto zajmie opróżnione fotele w kancelarii premiera? Tusk zapowiada decyzje w przyszłym tygodniu. Jego współpracownicy twierdzą, że ich nie znają.
W kancelarii oprócz Arabskiego zostaje najważniejszy dziś doradca "wizerunkowy" premiera Igor Ostachowicz. Polityk PO: - Trudno będzie znaleźć kogoś, kto miałby takie zaufanie premiera, żeby zostać szefem jego gabinetu. Przychodzi mi na myśl tylko Krzysztof Kilian, były polityk KLD z Gdańska, wiceprezes Polkomtela i były minister łączności u Hanny Suchockiej. Ale on mógłby być też kandydatem na ministra sportu.
Zostaje jeszcze jedna kwestia - jak ostatnie wydarzenia wpłyną na szanse prezydenckie Tuska. Prominentny polityk PO: - Wcale nie jest przesądzone, kto będzie kandydatem na prezydenta. Jeśli nie Tusk, to Komorowski.