Premier wyraźnie prowadzi w sondażu "Gazety". Nie widać, by szkodziła mu sprawa hazardowego lobbingu - a badanie było przeprowadzone już po dymisji szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego, choć przed ustąpieniem Mirosława Drzewieckiego.
Na rok przed wyborami prezydenckimi największą zagadką jest kandydat SLD. W najnowszym sondażu przedstawiliśmy wyborcom dwa warianty. Pierwszy - z Włodzimierzem Cimoszewiczem, najpopularniejszym politykiem lewicy, który jednak na razie kandydować nie chce. W drugim do sondażu wstawiliśmy Ryszarda Kalisza, jednego z kilku pojawiających się na prezydenckiej giełdzie polityków Sojuszu.
Cimoszewicz wypadł świetnie: w I turze zajął drugie miejsce (17 proc.). Wyprzedził Lecha Kaczyńskiego (15 proc.). Mniejsze poparcie osiągnęli wspierany przez Stronnictwo Demokratyczne Andrzej Olechowski (6 proc.), lider PSL Waldemar Pawlak (4 proc.) i szef Prawicy RP Marek Jurek (3 proc.). 17 proc. wolałoby jakiegoś innego kandydata. W sondażowej II turze Cimoszewicz przegrywa z Tuskiem, ale mniej niż Kaczyński i Olechowski.
A wariant bez Cimoszewicza? Kandydat SLD Ryszard Kalisz nie potrafi - inaczej niż Cimoszewicz - sięgnąć po część wyborców PO ima zaledwie 5 proc. Na rezygnacji Cimoszewicza zyskuje Tusk (40 proc. w porównaniu z 37 proc.) i Olechowski, który w takim wariancie jest trzeci (9 zamiast 6 proc.). Minimalnie większe jest także poparcie dla Lecha Kaczyńskiego (17 proc.).
Źródło: Gazeta Wyborcza