Można nawet węszyć spiski, gdy się zajrzy do gazet czy obejrzy dzienniki telewizyjne, a w każdym - inne wyniki sondażów na ten sam temat. Według sondażu "Gazety" do Sejmu wejdą cztery partie, a "Rzeczpospolita" w tym samym czasie ogłasza, że Sejm będzie dwupartyjny. I klops.
Co gorsza, komentujący sondaże politycy albo nie mają o nich pojęcia, albo robią ludziom wodę z mózgu. W poprzedniej kadencji największym wrogiem sondaży była LPR, teraz dzieło Ligi podjął PiS. - Zastanawiam się, jak daleko może iść kompromitacja firm, które wykonują sondaże na zlecenia. Nie wykonują ich za darmo. Gdy widzę sondaże, które w tym samym tygodniu różnią się o10 proc. w jedną czy drugą stronę, to wiem, że to nie są sondaże. To rysunki zamówione za pieniądze - mówił ostatnio Karol Karski z PiS. To jak to jest z tymi sondażami?
Zacznijmy od konfrontacji procentów z punktami procentowymi. Zbadaliśmy poparcie dla dwóch partii. Partia Ludzi Dobrej Woli osiąga 60 proc., a Partia Bardzo Patriotyczna 30 proc. Ile to jest procent przewagi? Poseł Karski odpowiedziałby zapewne, że 30 proc., ale by się mylił. Partia Ludzi Dobrej Woli ma przewagę dwukrotną, a więc 100 proc. Do porównywania wyników używamy zazwyczaj punktów procentowych.
I na naszym przykładzie Partia Ludzi Dobrej Woli ma 30 pkt. proc. przewagi nad Partią Bardzo Patriotyczną. Procentów można użyć, żeby sobie poprawić nastrój. Bez skojarzeń - gdy np. Partia Zasłużonych ma w styczniu 1 proc. poparcia, a w lutym - 2 proc., to działacze mogą się cieszyć 100-proc. wzrostem notowań. Ale to tylko 1 pkt proc.
Druga sprawa -w odczytywaniu sondaży przydają się znane ze szkoły proporcje. Wróćmy do różnic między sondażem "Gazety" i "Rzeczpospolitej". Czy rzeczywiście są wielkie? Nie, bo pracownie różnie prezentują wyniki. Nie ma spisku, jest
matematyka.
PBS DGA (dla "Gazety") przedstawia prognozę wyników wyborów. Wuproszczeniu: poparcie dla partii, tak jak w wyborach, sumuje się do 100 proc. Wyborców niezdecydowanych przyznaje się więc proporcjonalnie każdej z partii.
GfK Polonia (dla "Rz") podaje natomiast odsetek niezdecydowanych. Dlatego w tych badaniach partie mają zawsze niższe notowania niż w "Gazecie". I dlatego PSL i SLD, które w"Gazecie" są tuż nad 5-proc. progiem wyborczym, w "Rzeczpospolitej" lądują tuż pod nim. Ten wynik łatwo jednak przeliczyć, układając proporcje właśnie. Załóżmy, że PiS ma w "Gazecie" 30 proc., a w "Rz" - 23 proc. Powiedzmy, że w sondażu "Rz" jest 24 proc. niezdecydowanych, czyli zdecydowanych wyborców jest 76 proc.
Układamy równanie:

x (wynik PiS) = 30,3
I tyle. Uczcie się matematyki, wszyscy wrogowie sondaży