Partia Marka Jurka powstaje po cichu. - Nie mogę powiedzieć, z kim rozmawiamy, żeby PiS nie przeprowadził kontrrozmów - mówi poseł Artur Zawisza. To jeden z pięciu posłów, którzy po upadku projektu antyaborcyjnej zmiany konstytucji uznali, że w PiS nie ma dla nich miejsca. W czwartek ich lider marszałek Jurek ogłosił, że zakłada nową partię. Ma być katolicka, konserwatywna, narodowa i wolnościowa, czyli mieć cechy, których zabrakło w PiS.
Jurkowcy twierdzą, że w przyszłym tygodniu będzie ich wystarczająco wielu na nowy klub w Sejmie, czyli co najmniej 15. Chcą też stworzyć "struktury społeczne". - Zgłaszają się do nas radni wojewódzcy i miejscy - twierdzi asystent Jurka Szymon Ruman, ale też unika szczegółów.
Dziennikarze "Gazety" sprawdzili, czy coś się ruszyło w kilku miastach. W Bydgoszczy i Krakowie - cisza. W Toruniu i Włocławku - nic. Na Podkarpaciu - kilku posłów się zastanawia. W Poznaniu waha się kilku posłów, europosłów i radnych wywodzących się z ZChN i związanych z Jurkiem. To Marcin Libicki (europoseł) i Jan Filip (jego syn, poseł i prezes poznańskiego PiS), a także poseł Jacek Tomczak, senator Przemysław Alexandrowicz oraz trzech miejskich radnych. Zdecydują po weekendzie.
Politycy PiS twierdzą, że ich partii nic nie będzie.
- Może ktoś gdzieś w Polsce wystąpi z PiS, może nawet jakiś poseł, ale skala tego ruchu będzie minimalna. Nie prowadzimy akcji zniechęcającej, żeby nikt tam nie szedł, nasi działacze to osoby poważne i sami wiedzą, że wyjście z PiS byłoby nieracjonalne - uważa sekretarz generalny PiS Joachim Brudziński, odpowiedzialny za struktury partii. Jego zdaniem budowanie partii w tym momencie to naiwność polityczna.
Podobnie wiceszef PiS Adam Lipiński, który współtworzył struktury PiS: - Marek Jurek nie ma doświadczenia organizatora. Mam wrażenie, że on wysyła sygnał: "ja daję nazwisko, a wy budujcie". Tyle że posłowie, którzy z nim wyszli, też nie mają takiej praktyki - mówi "Gazecie". I dodaje: - To przypomina trochę pospolite ruszenie, tyle że w taki sposób można zbudować partię tylko w próżni politycznej, a nie przy silnym PiS i LPR. Jedyne, co może zrobić Jurek, to zatopić i siebie, i Giertycha, bo ma te same hasła skierowane do tego samego elektoratu.
Ryszard Czarnecki, dawny kolega Jurka z ZChN, obecnie europoseł Samoobrony, nie daje Jurkowi szans: - Bardzo go szanuję, ale tym, co zrobił, dopisał jeszcze jeden rozdział do książki Aleksandra Bocheńskiego "Dzieje głupoty w Polsce". Jego partia nie ma przyszłości poza tą, że kiedyś może PiS przyjmie z powrotem jej członków. A dla PiS rozłam Jurka to skaleczenie, na które wystarczy plaster.
• Według polityków PiS, LPR i Samoobrony, a także prezydenta Lecha Kaczyńskiego, powstanie partii Marka Jurka nie oznacza przyspieszonych wyborów. Nie spodziewają się też kłopotów z wyborem Pawła Zalewskiego na marszałka Sejmu po odwołaniu Jurka. Jurek mógłby natomiast zająć miejsce Zalewskiego na stanowisku szefa komisji spraw zagranicznych, co „umocniłoby związki nowej partii z PiS.
Źródło: Gazeta Wyborcza