To wyłom w oficjalnym entuzjazmie toruńskiej radiostacji, obowiązywała bowiem wersja mówiąca o 20 tys. zwolenników antyaborcyjnej zmiany konstytucji. Policja doliczyła się ok. 3 tys. osób, podobnie szacowali posłowie LPR.
Dwaj dziennikarze "Gazety" wystartowali do Warszawy z Torunia, razem ze słuchaczami Radia Maryja. Oto ich relacja (cały reportaż Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego w poniedziałek w "Dużym Formacie"):
Siódma rano, przed Radiem Maryja czeka autokar. Tylko jeden. Odmawiamy pacierze, autokar rusza. Pani Bogusława, nasza przewodniczka, poucza: - Nie wdajemy się w dyskusje z dziennikarzami.
Jedna z uczestniczek nie rozumie, czemu nie może opowiedzieć wszystkim, jak bardzo jesteśmy po stronie życia. Koleżanka tłumaczy: - Media są przeciw nam. Wszystkie oprócz Telewizji Trwam i "Naszego Dziennika".
- Jeszcze telewizja polska jest za nami.
- Ale tylko trochę. Pan prezydent, niestety, dworem jest otoczony, żydowsko-eseldowskim. Ta Jakubiak Elżbieta [minister w Kancelarii Prezydenta] to polakożerca, po oczach widać. A ten eseldowiec Łopiński [Maciej, rzecznik prezydenta] Ojca śmiał wzywać, żeby prezydentową przeprosił.
O 11 wysypujemy się w Warszawie, na pl. Trzech Krzyży.
O tej porze było tam już sporo ludzi, czekali na mszę w intencji "zwycięstwa cywilizacji życia nad cywilizacją śmierci" w kościele św. Aleksandra. Przed kościołem handel - można kupić polskie flagi i zaopatrzyć się w literaturę: "Chrześcijaństwo a zorganizowany naturalizm masońsko-żydowski", oraz "Żydzi w III RP" i "Żydzi w dziejach Polski".
Pod kościołem przeważali radiomaryjni z całej Polski. Domowej roboty transparenty wzywały posłów do głosowania za zmianą konstytucji: "Pośle! Rycerzem bądź i bratem dla dzieci poczętych i obłożnie chorych, ale nigdy katem!".
Pieśni religijne, rozmowy. Narzekania na ekologów ("Broni się wielorybów, a ludzi się zabija"), lęk przed eutanazją: "A starzy na mydło, niemiecka technika". Bardzo różny stosunek do dziennikarzy - niektórzy z uśmiechem pozowali do zdjęć i z wprawą udzielali wywiadów; inni opędzali się od kamer i aparatów.
Giertych zebrał największe brawa
Potem spod Sejmu przybyły posiłki LPR-owskie, pod transparentami partyjnymi. Na uboczu stała grupka młodych posłów Ligi.
Dało się wyczuć dystans między młodymi politykami w eleganckich płaszczach i garniturach a przeciętnym uczestnikiem marszu.
- Nie ze wszystkimi transparentami się utożsamiam, z tym bym nie przyszedł - mówi Piotr Ślusarczyk z LPR pytany o hasło "Zawierzmy Jezusowi i Maryi masonów i liberałów deprawujących Polskę i inne narody".
Po mszy - "droga krzyżowa nienarodzonych" z pl. Trzech Krzyży pod Sejm. Tam przemawia m.in. szef LPR Roman Giertych: - Polski Kościół, my wszyscy, większość Polaków oczekujemy zmiany w art. 38 konstytucji i wpisania słów od momentu poczęcia do naturalnej śmierci i w tej sprawie żadnych kompromisów. To być może najważniejsze głosowanie tej kadencji.
Na marszu był przedstawiciel premiera Jarosława Kaczyńskiego, posłowie PiS, wicepremier Andrzej Lepper (Samoobrona), ale to Giertych zebrał największe brawa; marsz był zresztą jednoznacznie za LPR-owską wersją zmiany konstytucji dodającą do artykułu o ochronie życia słowa "od poczęcia do naturalnej śmierci". Nastrój trochę antypisowski. "Życia bronić przyrzekali, lecz za podszeptem masonów chyłkiem się wycofali" - to wierszyk z jednego z transparentów; na innym - "PiS - zdradziliście, będziecie wypluci".
Pa, pa dynastio Romanorydzów
A na pl. Konstytucji - całkiem blisko pl. Trzech Krzyży - kilkaset osób broniło konstytucji przed LPR i Radiem Maryja. Byli: Alicja Tysiąc (która mimo wskazań lekarskich nie mogła legalnie przerwać ciąży), publicysta Jacek Żakowski, działacz gejowski Szymon Niemiec, redaktor naczelny "Playboya" Marcin Meller, pisarka Hanna Samson, politycy SLD i Zielonych 2004. Na transparentach napisali: "Chcemy chcianych dzieci", "Wszechpolacy do Wszechlandii" "Gorszy Rydz niż nic", "Nie papież, nie prezydent, to ja decyduję". Papierowe rakiety uniosły w niebo podobizny o. Rydzyka i Romana Giertycha.
Wiec rozpoczęła aktorka Maja Ostaszewska. - Nie można tu nie być i łudzić się, że zakusy LPR-u na wolność są na tyle absurdalne, że nie można ich traktować serio.
- Obowiązująca ustawa jest najbardziej drakońska w Europie. Zbliżamy się do średniowiecza. Od 1993 r. odebrano kobietom refundację środków antykoncepcyjnych, ze szkół wycofano edukację seksualną, zlikwidowano fundusz alimentacyjny - przypomniała Kazimiera Szczuka. I dodała: - Dynastię Romanorydzów wysyłamy w kosmos z biletem w jedną stronę. Z Bogiem.
W poniedziałek w "Dużym Formacie" reportaż z Marszu dla Życia.
Źródło: Gazeta Wyborcza