LPR i Samoobronie umowa daje dużą szansę uniknięcia przyspieszonych wyborów, PiS-owi poparcie dla mniejszościowego rządu. Dokument negocjowano ponad dwa tygodnie, ostatnio zachęcali do niego abp Leszek Sławoj-Głódź i o. Tadeusz Rydzyk.
Pakt miał być uroczyście podpisany o 17.30 w sejmowej sali 106. Czekaliśmy więc, niektórzy przed salą, niektórzy w środku, inni pod sąsiednim pokojem PiS. Tam byli Jarosław Kaczyński, Andrzej Lepper i Roman Giertych. Jak się okazało, nie tylko oni.
Nagle jedna z dziennikarek zawołała: - Oni to już podpisali w Telewizji Trwam. Wszyscy się roześmiali, ale to nie był żart. Kaczyński, Giertych i Lepper za zamkniętymi drzwiami tłumaczyli widzom Telewizji Trwam i słuchaczom Radia Maryja, jakiego przełomu moralnego dokonują. Odbiorcy pozostałych mediów mieli się o tym dowiedzieć później.
I większość dziennikarzy postanowiła zbojkotować konferencję trzech liderów.
Politycy wiedzieli, co się szykuje. Posłowie Samoobrony i Ligi przekonywali, że pakt jest tylko parafowany. Nie przekonali. Gdy do sali weszli uśmiechnięci liderzy, dziennikarze wyszli. Ich wystąpień (patrz poniżej) wysłuchała garstka: wysłannicy mediów o. Tadeusza Rydzyka, operatorzy kamer stacji telewizyjnych, paru łamistrajków.
Przed drzwiami, na korytarzu
fotoreporterzy i radiowcy położyli na podłogę swój sprzęt.
Gdy po 15 minutach Kaczyński, Lepper i Giertych wyszli, przywitały ich okrzyki: "Nie grajcie ich", "Nie róbcie zdjęć". Wtedy już się nie uśmiechali.
Bojkot zdenerwował posła PiS Marka Suskiego: - Rozumiem rozpacz z podpisania paktu, wiem, że wolicie Tuska i Rokitę. Ale robicie hecę - mówił dziennikarzom.
I tłumaczył: - Możecie się spodziewać, że media wiarygodne będą lepiej traktowane.
Ktoś spytał: Czy to znaczy, że są równi i równiejsi?
- Jak w każdym zawodzie.