http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co przegrał Osama ben Laden

Leopold Unger
2011-05-09, ostatnia aktualizacja 2011-05-09 17:52

Koniec Osamy ben Ladena to właściwie koniec epoki mitów islamistycznych rozbitych nie przez śmierć jednego człowieka, lecz przez to, co się określa jako arabską wiosnę.

Leopold Unger
Leopold Unger
ZOBACZ TAKŻE
24 kwietnia 1980 r. na pustyni, 300 km od Teheranu po sześciu godzinach lotu ląduje eskadra amerykańskich samolotów, w tym osiem helikopterów. Operacja "Orli szpon" ma doprowadzić do uwolnienia 52 dyplomatów i obywateli USA, którzy od 4 listopada 1979 r. są przetrzymywani jako zakładnicy przez władze Iranu rządzonego po obaleniu szacha przez szyicki kler.

Operacja kończy się totalną klapą. Z powodu burzy piaskowej z ośmiu helikopterów na wyznaczone miejsce dolatuje pięć, dowódca nakazuje odwrót. Na miejscu zostają ciała zabitych żołnierzy, płonący transportowiec C-130 i ważne dokumenty. Niewola zakładników będzie trwała 444 dni, do 20 stycznia 1980 r. - dnia zaprzysiężenia prezydenta Ronalda Reagana.

27 kwietnia 2011 r. prezydent Barack Obama wydaje rozkaz: "Idziemy". 1 maja rusza operacja "Geronimo". Grupa amerykańskich helikopterów ląduje w mieście Abbottabad, 80 km od Islamabadu, spędza tam 44 min i po zabiciu Osamy ben Ladena w domu, w którym się od dawna ukrywał, odlatuje do bazy w Afganistanie. Ciało szefa Al-Kaidy spoczęło na dnie morza. "Sprawiedliwości stało się zadość" - mówi prezydent Obama.

Światem zatrzęsło. Wielu świętowało, wielu było w żałobie. Inaczej niż podczas operacji "Orli szpon" przy "Geronimo" nie było ani fiaska technicznego, ani operacyjnego. Było lepsze rozpoznanie, helikoptery nowego typu, wyspecjalizowany w walce z terroryzmem oddział komandosów morskich Foki dysponował lepszym sprzętem.

Obama oglądał wszystko na żywo. Skutki są polityczne. Klęska "Orlego szponu" w 1980 r. umocniła teokratyczną dyktaturę ajatollahów i przyczyniła się do klęski wyborczej prezydenta Jimmy'ego Cartera. Operacja "Geronimo" odwrotnie - zwiększa szanse Obamy na drugą kadencję.

Śmierć ben Ladena zamyka ponure dziesięcioletnie porachunki muzułmańsko-amerykańskie rozpoczęte 11 września 2001 r. Ma charakter bardziej symboliczny niż praktyczny, bowiem ben Laden z trudem utrzymywał resztkę kontroli nad grupami Al-Kaidy w "terenie". Krył się w pakistańskiej dziupli, był symbolem, teraz będzie męczennikiem pozbawionym pielgrzymów, bo grób na dnie Morza Arabskiego jest raczej trudny do odnalezienia.

Ben Ladena już nie ma, ale islamski ekstremizm, fanatyzm i siatka Al-Kaidy zostały i zachowują ogromne zdolności szkodzenia światu i zabijania niewiernych. Właściwym i najważniejszym celem Osamy ben Ladena i Al-Kaidy nie była bowiem wojna z USA, a wielka i krwawa utopia, czyli zaprowadzenie kalifatu i szariatu przede wszystkim w krajach muzułmańskich.

Udać się nie mogło, ale koniec ben Ladena to właściwie koniec epoki mitów islamistycznych rozbitych nie przez śmierć jednego człowieka, lecz przez to, co się określa jako arabską wiosnę. Dzisiaj w Tunisie czy na placu Tahrir w Kairze miejsca na szariat nie ma i chyba nie będzie. To tam, a nie w grotach afgańskich gór urzeczywistniają się aspiracje młodego pokolenia muzułmanów. Arabskiej wiosny, której los jest jakże niepewny i która jest chaotyczna, nieposiadająca struktur politycznych niezbędnych do zbudowania zrębów demokracji, nie przynieśli z zewnątrz fanatyczni ekstremiści. Jest wynikiem spontanicznego zrywu rodzimych sił społecznych i politycznych.

Arabska wiosna, a może kiedyś muzułmańska, to nie jedna pora roku. To szansa na wieki. To początek, a nie koniec. Trzeba tylko uważać, by tej wiosny nie zmarnować. Będą straty jak w Kairze, ale nadejściu wiosny nie da się przeszkodzić. Bez ben Ladena będzie łatwiej, ale do jej obrony same tylko amerykańskie Foki i "Orły" nie wystarczą.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':