http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wyprawa krzyżowa

Leopold Unger
2011-03-28, ostatnia aktualizacja 2011-03-28 18:56

Rezolucja nr 1973 jest na wyprawę krzyżową za wąska. Rezolucje Rady Bezpieczeństwa rzadko są respektowane. Nie wiadomo, dlaczego rezolucja nr 1973 ma stanowić wyjątek

Język, powiada Saint-Exupéry, jest stałym źródłem nieporozumień. Streszczona niedawno w "Gazecie" publiczna (!) polemika Putina z Miedwiediewem wokół pojęcia "wyprawy krzyżowej" na Libię jest tego dobrym przykładem. Rację ma naturalnie Miedwiediew, który stwierdził, że w libijskim kontekście użycie przez Putina pojęcia wyprawy krzyżowej jest historycznie błędne i politycznie niebezpieczne.

Historycznie błędne, bo wyprawy krzyżowe były to prawdziwe wojny, gdzie stały naprzeciw siebie armie, które kolejno okupowały terytoria przeciwnika, a następnie dokonywały masakr niewinnych miejscowych niewiernych. Politycznie niebezpieczne, bo jak głosi Miedwiediew, nie wolno używać pojęć prowadzących do zderzenia cywilizacji, a takimi były rozkazy papieskie wzywające do wytępienia niewiernych i heretyków.

W Libii natomiast żadne państwo nie prowadzi wojny z Kaddafim, żadne obce wojsko nie okupuje ani skrawka ziemi libijskiej, co zresztą skompromitowałoby cały ruch, albowiem naznaczyłoby rewolucję stygmatem kolonializmu. I przecież nikt też nie woła o wytępienie heretyków jakiejkolwiek maści.

Polemika Miedwiediew - Putin jest jednak ważna w znacznie szerszym kontekście niż tylko w analizie klimatu na Kremlu. Stawia pytanie: jeżeli Libia jest celem wyprawy krzyżowej, to co dalej? I, przede wszystkim, jak się z tego wyplątać, zanim konflikt się przeciągnie - wypraw krzyżowych było bowiem co najmniej osiem i trwały kilka wieków.

Kaddafi gra na czas. Pod tym względem rezolucja Rady Bezpieczeństwa prowadzi prosto w mur. Każe bronić cywilnej ludności, oczyszcza niebo nad Libią, ale nie pozwala na żadną operację lądową - jedyny sposób na spacyfikowanie sił Kaddafiego, które tę ludność masakrują.

Co robić? Co się da. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem byłaby silna interwencja braci arabskich. Egipt mógłby to zrobić bez ryzyka oskarżenia o "wyprawę krzyżową", ale widocznie uznał, że nie trzeba spieszyć z pomocą mordowanym Libijczykom, bo ci, tak jak i Egipcjanie, sami sobie poradzą. Kolejnym etapem byłby "łagodny" - też jak w Egipcie - zamach wojskowy, przejęcie władzy przez odpowiednio już dobranych generałów. To się łączy z podpaleniem lontu pod implozją w otoczeniu wodza, ze spiskiem, dywersją, nasłaniem szpiegów, specjalistów od operacji specjalnych, z przywracaniem politycznego dziewictwa za poddanie się władzy rebelianckiej. Opornym można grozić trybunałem w Hadze.

Równolegle należy uzbrajać rebeliantów, z tym że chodzi o amatorów, których trzeba dopiero uczyć, co z tą bronią mają robić. I uważać, żeby część tej broni nie wpadła w niepożądane ręce, np. islamistów.

Wszystkie te sprytne pomysły mają szansę okazać się skuteczne. Naturalnie, krzyk się podniesie w świecie, że to znowu wojna Zachodu ze światem muzułmańskim w obronie - to jasne - nie ludności cywilnej, lecz interesów, w tym wypadku naftowych. Ale krzyżowcy w USA i Europie, z Obamą i Sarkozym z krzyżem wysoko w ręku, powiedzieli "Kaddafi musi odejść" i słowa muszą dotrzymać.

Ten zrozumiały postulat ma jednak jeden wielki defekt. Nic z tego, co wyżej, nie mieści się w rezolucji Rady Bezpieczeństwa nr 1973, która nie daje mandatu na obalenie Kaddafiego. Może to oznaczać, że ten satrapa i terrorysta odpowiedzialny m.in. za śmierć kilkuset pasażerów dwóch samolotów: amerykańskiego (w 1989 r. Lockerbie) i francuskiego (w 1989 r. nad Nigrem), równie niewinnych jak ci, których dziś morduje w Libii, mógł będzie, okopany w swej w twierdzy w Trypolisie mordować nadal.

Konkluzja: rezolucja nr 1973 jest na wyprawę krzyżową za wąska. Rezolucje Rady Bezpieczeństwa rzadko są respektowane. Nie wiadomo, dlaczego rezolucja nr 1973 ma stanowić wyjątek.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':