http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Libia po Kaddafim

Leopold Unger
2011-08-29, ostatnia aktualizacja 2011-08-29 14:12

W Libii to od Zachodu będzie zależeć jedność i stabilizacja oraz poszanowanie podstawowych choćby praw obywatelskich.

Leopold Unger
Leopold Unger
Normalnego państwa libijskiego nigdy właściwie nie było. Jego obecne terytorium kolonizowali Fenicjanie, Grecy, Rzymianie, potem podbili je Arabowie, aż położyło na nim łapę w XIX wieku imperium ottomańskie. Potem zjawili się Włosi, a po nich, w czasie II wojny, alianci.

Niezależne i wspierane przez Zachód królestwo libijskie z Idrisem na tronie nic dobrego i trwałego z tą niezależnością nie zrobiło. Potem był pucz w 1969 roku i Muammar Kaddafi, który przez 42 lata prowadził Libię. Po pierwszych dziesięciu latach, kiedy nastąpiła istotna poprawa poziomu życia, przez kolejne lat 30 próbował wszystkich możliwych kombinacji dyktatury: od terroryzmu po przyjaźń i interesy z Zachodem.

Ale Kaddafi przesadził. Kiedy do Libii przyszła arabska wiosna, Kaddafi będący od dawna w stanie delirium, wypowiedział wojnę narodowi i ją przegrał. O bitwie o Trypolis napisano już wszystko lub prawie wszystko. Nie napisano np. wszystkiego o wojskowej roli Zachodu i co z tym zwycięstwem Zachód zamierza zrobić na froncie cywilnym. A łatwo nie będzie.

Wiadomo, że bez samolotów oraz francuskiej i brytyjskiej broni rebelianci nie wygraliby. Pani Lungescu, rzecznik NATO w Brukseli, zaprzecza, jakoby istniała koordynacja wojskowa z rebeliantami, i zapewnia, że rola Sojuszu ogranicza się do ochrony ludności cywilnej. Całkowitą dyskrecją pokryła znaczenie operacji wywiadowczych, rozpoznawczych i taktycznych NATO, bez których powstańcy nie mieliby szans.

Tak się dziwnie złożyło, że np. akurat w czasie ataku na Trypolis samoloty NATO rozwalały bazę i arsenał Kaddafiego w Syrcie. Shashank Joshi, londyński ekspert od Libii, tak mówi o baśniach szerzonych przez NATO. "To fikcja, która ma zaoszczędzić komplikacji dyplomatycznych. Nie wierzę w ani jedno słowo NATO". Korespondenci AFP i "Timesa" odkryli speców brytyjskich (SAS) ulokowanych z aparaturą w Zuwajtinie, 150 km od Bengazi.

Co z tym zwycięstwem zrobić, jak je przekuć w państwowy porządek, państwo prawa, demokrację? Jak administrować krajem zajmującym ponad 1,7 mln km kwadratowych i liczącym 6-8 mln mieszkańców (dokładna liczba nie jest znana), którzy rozdarci są na plemiona i klany. Niektóre żyją ze sobą w zgodzie, inne nie, ale wszystkie są dobrze uzbrojone. Jak rządzić państwem rozmontowanym przez rządzącego latami wariata, wywłaszczonym, nieposiadającym normalnej struktury administracyjnej, bez wojska, bez partii politycznych i bez parlamentu? I z kierownictwem rebelii składającym się z dawnych pionków Kaddafiego już ze sobą skłóconych, a nawet podejrzanych o mafijne morderstwa.

Bądźmy poważni. Nie rozmawiajmy o demokracji. Nie o demokrację, ale o jakiś porządek prawny, a przede wszystkim o zapewnienie w miarę normalnego wydobycia i eksportu ropy (na szczęście infrastruktura naftowa nie została zniszczona) tutaj chodzi. Wszystko to nie będzie możliwe bez jakiejś mniej lub bardziej widocznej obecności Zachodu, także parawojskowej.

Od Zachodu zależeć będzie - przynajmniej w pierwszym, raczej długim niż krótkim okresie - jedność i stabilizacja oraz poszanowanie podstawowych choćby praw obywatelskich.

Agencje ONZ zapowiadają katastrofę humanitarną. Zachód będzie zobowiązany zapewnić zaopatrzenie w żywność, wodę, energię. Pieniądze już płyną, np. miliard dolarów z funduszów ONZ. Już widzę entuzjazm 27 ambasadorów NATO wezwanych do podpisywania kolejnych czeków. Taka jest odpowiedzialność Zachodu wynikająca z jego udziału w sukcesie wojskowym.

- Intensywne zaangażowanie Francji w operacji libijskiej to inwestycja w przyszłość - powiedział nie tylko w imieniu Paryża Alain Juppé, szef francuskiego MSZ. W tych warunkach wszelkie mówienie o demokracji w Libii jest zwyczajną hipokryzją.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':