- Nie jestem 50-letnim mężczyzną jak przeciętny europejski polityk. Młodzi zasługują na to, by mieć swój głos w Parlamencie Europejskim - mówi Ellen Söderberg. Ta 18-letnia uczennica szkoły średniej jest najmłodszą w całej UE kandydatką w czerwcowych eurowyborach.
- Chcę, by wiedza i kultura były dostępne za darmo. Człowiek powinien mieć prawo dostępu do wiedzy - mówi kandydatka. Söderberg startuje z listy Partii Piratów, która opowiada się m.in. za ochroną prywatności internautów, wolnością ściągania filmów i muzyki z internetu oraz likwidacją systemu ochrony patentów.
Podobnie jak ugrupowanie, które reprezentuje, Söderberg wyróżnia się na tle strasburskiej polityki: jest młoda, zaangażowana i chce walczyć o sprawy istotne dla milionów, a niezauważane przez tradycyjne partie.
- Partia Piratów dobrze zidentyfikowała gorący temat, który zignorowały tradycyjne partie. Poza tym ustawiła się wobec nowej linii podziału w polityce biegnącej wokół swobód obywatelskich i rewolucji komunikacyjnej. To linia niemająca nic wspólnego z podziałem na lewicę i prawicę - mówi Ulf Bjereld, politolog z Uniwersytetu w Göteborgu.
W niemrawej szwedzkiej eurokampanii Piraci są sensacją. Z ostatnich sondaży wynika, że mogą zgarnąć 5-8 proc. głosów, a to oznacza jeden mandat w Strasburgu. Kiedy powstali trzy lata temu, byli na politycznym marginesie - w wyborach parlamentarnych zagłosowało na nich ledwie 0,6 proc. wyborców.
- Partii Piratów bardzo pomógł wyrok na Pirate Bay - tłumaczy "Gazecie" Toivo Sjören, szef instytutu badania opinii publicznej Sifo. Potwierdza to Rick Falkkvinge, założyciel ugrupowania. Proces ThePirateBay.org, jednego z najpopularniejszych na świecie serwisów wymiany plików, rozgrzał miliony internautów.
- Kiedy 17 kwietnia ogłoszono wyrok, mieliśmy już 14 711 członków - mówi agencji prasowej AFP Falkvinge. - Nagle staliśmy się trzecią co do liczby członków partią polityczną w Szwecji - dodaje.
Chodzi o wyrok z kwietnia, kiedy sąd w Sztokholmie skazał na rok więzienia i prawie 4 mln dol. odszkodowania czterech założycieli Pirate Bay, uznając, że serwis pomagał w nielegalnym ściąganiu filmów, muzyki i gier, czyli w łamaniu praw autorskich. Zdaniem wielu internautów proces był polityczny, a wymuszony przez koncerny fonograficzne wyrok godzi w wolność korzystania z sieci.
- Partia Piratów to ugrupowanie, którego popularność napędzają nie kandydaci, ale jasny i wyrazisty program - wyjaśnia Toivo Sjören. Według niego dzięki temu Piraci wybili się ponad przekaz partii głównego nurtu, które w opinii wielu ludzi są do siebie podobne. - Partia Piratów to nowe zjawisko w polityce. Nie ma siedziby z prawdziwego zdarzenia, mieści się w mieszkaniu założyciela - tłumaczy Ulf Bjereld.
Kampania wyborcza Piratów toczy się w internecie, na serwisach społecznościowych takich jak Twitter i
Facebook. - Inne partie też korzystają z tych serwisów, ale członkowie Piratów to głównie młodzi internauci, doskonale posługujący się siecią, więc łatwiej im używać tych form komunikacji - wyjaśnia Bjereld.
Z badań instytutu Sifo wynika, że elektorat Piratów to przede wszystkim młodzi i głównie mężczyźni. W grupie wiekowej do 30. roku życia odsetek deklarujących poparcie dla Partii Piratów wynosi 13 proc., pomiędzy 30. a 49. rokiem już tylko 7 proc., a powyżej 49. roku - ledwie 3 proc. Ale wśród fanów Piratów jest także choćby 75-letni Lars Gustafsson, sławny szwedzki pisarz.
Bjereld nie ma wątpliwości, że idea ochrony wolności internautów szybko rozprzestrzeni się po Europie. Już dziś Partia Piratów przedstawia się jako "globalny ruch działający na rzecz rozwoju społeczeństwa", mający siostrzane partie w wielu krajach, także w Polsce. - Pytanie tylko, czy tradycyjne partie wyciągną wnioski z błędów szwedzkiego establishmentu - zastanawia się Ulf Bjereld.