http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Dziennikarze >  Jacek Pawlicki

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

NATO woli poczekać

Jacek Pawlicki, Bukareszt
2008-04-04, ostatnia aktualizacja 2008-04-03 20:03

NATO daje Ukrainie i Gruzji nadzieję na członkostwo, ale odkłada wszelkie decyzje. Do struktur wojskowych NATO wraca za to po 42 latach Francja.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Nicolas Sarkozy po wczorajszych rozmowach na szczycie NATO w Bukareszcie
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Nicolas Sarkozy po...
Po środowej kolacji przywódców Paktu, na której o przyszłość Sojuszu Stara Europa starła się z nową i z USA, wczoraj na szczycie w Bukareszcie manifestowano jedność. Dowodem na to, że podziały były chwilowe, ma być deklaracja, że Ukraina i Gruzja mogą stać się członkami NATO, choć na razie nie dostaną statusu kandydata. W grudniu postępy w ich przygotowaniach do członkostwa ocenią szefowie dyplomacji państw Sojuszu.

A jeszcze w środę francuski premier François Fillon mówił wprost, że rozszerzenie naruszyłoby równowagę sił w Europie, z kolei Angela Merkel upierała się, by do sprawy wrócić dopiero za dwa lata. Wczoraj złagodzili swe stanowisko. Prezydent Nicolas Sarkozy przekonywał wręcz, że przeznaczeniem Kijowa i Tbilisi jest NATO. I że jest to tylko kwestia czasu.

- To historyczny przełom w stosunkach z NATO - cieszył się szef gruzińskiej dyplomacji Dawid Bukradze.

- Zwycięstwo! Po raz pierwszy 26 państw NATO opowiedziało się za członkostwem Ukrainy w tej organizacji - komentował prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko.

Cieszył się też prezydent Lech Kaczyński. Swój sukces oszacował na 70 proc. Szefowa jego kancelarii Anna Fotyga oceniła go wyżej. Mówiła o wspaniałej walce, determinacji i "historycznej mowie pełnej wizji", jaką w obronie Ukrainy i Gruzji prezydent wygłosił na środowej kolacji.

Kolejny raz sprawa Ukrainy i Gruzji rozsierdziła Rosję. Wiceszef MSZ Aleksander Gruszko zagroził, że przyjęcie obu krajów do NATO będzie "wielkim strategicznym błędem" z "bardzo poważnymi konsekwencjami" dla bezpieczeństwa Europy.

Niedługo potem prezydent Władimir Putin, który dziś przylatuje do Bukaresztu, podtrzymał poparcie dla prorosyjskich, separatystycznych regionów Gruzji - Abchazji i Osetii Południowej. W liście do ich przywódców Putin napisał, że Moskwa podziela zaniepokojenie wejściem Gruzji do NATO i tym, że Tbilisi może próbować odzyskać Abchazję i Osetię siłą. I że "wszelka presja na Abchazję i Osetię Płd." dadzą efekt przeciwny do zamierzonego. Nieprzypadkowo akurat wczoraj demonstracje antynatowskie urządziła na Ukrainie największa siła opozycji Partia Regionów.

Swój wielki dzień w Bukareszcie miały za to Albania i Chorwacja. Dostały zaproszenie do NATO. Największymi bohaterami dnia byli kanclerz Angela Merkel i prezydent Nicolas Sarkozy - tandem, który oporem wobec rozszerzenia, jak napisały niemieckie media, upokorzył Busha.

Merkel pierwsza potwierdziła to, o czym w kuluarach szczytu głośno było od rana: po 42 latach Paryż wraca do struktur wojskowych NATO. - Dzięki temu Sojusz będzie mógł lepiej stawiać czoła wyzwaniom - tłumaczyła kanclerz. Sarkozy zaś potwierdził, że decyzja o powrocie Francji na "pełnoprawne miejsce w strukturach NATO" zapadnie pod koniec tego roku. Zapewne będzie ogłoszona za rok podczas jubileuszowego szczytu Sojuszu, który odbędzie się po obu stronach Renu - we francuskim Strasburgu i niemieckim Kehl.

Powrót Francji to wielki zwrot w jej polityce zagranicznej. Wychowany w gaullistowskiej tradycji Sarkozy wraca tam, skąd w 1966 r. prezydent Charles de Gaulle wyprowadził Francję na znak protestu przeciw amerykańskiej dominacji w NATO.

Francuski politolog Dominique Moisi uważa, że Sarkozy chce, by w NATO zapanowała równowaga między USA a Europą. Ale nie za darmo. Europa powinna więc dzielić się z Ameryką nie tylko odpowiedzialnością, ale i przywództwem. A sama Francja, twierdzi Moisi, zażąda zapewne dowództwa nad południową flanką Sojuszu.

Sarkozy wczoraj potwierdził również, że wyśle dodatkowych 700 żołnierzy do Afganistanu. Bardzo zależało na tym Amerykanom.

Sojusz podjął też ważną decyzję w sprawie tarczy antyrakietowej - poparł jej budowę w Polsce (baza antyrakiet) i Czechach (radar).

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Brak komentarzy