http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Dziennikarze >  Jacek Pawlicki

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Śmierć na życzenie - holenderski Rubikon

Jacek Pawlicki
2006-10-19, ostatnia aktualizacja 2006-10-18 16:35

W każdym innym kraju uśmiercanie "zmęczonych życiem" byłoby gorącym tematem kampanii wyborczej. Ale nie w Holandii, gdzie eutanazja staje się niepostrzeżenie prawem pacjenta

Przed listopadowymi wyborami Holendrzy spierają się, czy powinni utrzymywać wojska w Afganistanie albo czy ośmioletni nielegalny emigrant Hui Chen powinien być deportowany do Chin wraz ze swą matką Xiu Chen. Nikt nie debatuje jednak nad tym, czy starcza depresja nazywana eufemistycznie "zmęczeniem życiem" może być uznana za dostateczny powód do eutanazji.

Zmęczeni życiem - chorzy inaczej

W 1998 r. doktor Philip Sutorius przeprowadził "wspomagane samobójstwo" swego pacjenta senatora Edwarda Brongersmy. Polityk nie chorował na nic poważnego i chciał zakończyć życie, gdyż, jak mówił, "stało się puste, bezcelowe i męczące". Sąd najwyższy oświadczył, że "zmęczenie życiem" nie może być powodem eutanazji, ale doktor Sutorius nie został ukarany.

- Biorąc pod uwagę, że jednym z warunków dopuszczalności eutanazji w Holandii jest ból nie do zniesienia i bez szansy poprawy, mniej ważne jest to, co stanowi jego przyczynę - tłumaczy Rob Jonqiuere, szef zrzeszającej ponad 100 tys. ludzi organizacji praw pacjenta Prawo do śmierci - Niderlandy (NVVE). - Zmęczeni życiem mogą odczuwać ból nie mniejszy niż chorzy na raka w ostatnim stadium choroby.

Eutanazyjne lobby tłumaczy, że dzięki postępom medycyny życie staje się coraz dłuższe, ale nie lżejsze. Przybywa starych, schorowanych ludzi, którzy czują, że przeżyli już swoje lata. "Żyją oni w dziwnej próżni, życie wypełniło się, ale śmierć nie przychodzi. Ludzie ci zdają sobie sprawę, że nic już nie mogą dodać do wartości życia i dlatego cierpią" - czytamy w jednym z periodyków stowarzyszenia popierającego eutanazję.

Dlatego NVVE chce walczyć o prawo do eutanazji dla osób "zmęczonych życiem". I jak mówią eksperci - wcześniej czy później go wywalczy.

Biurokracja śmierci

Wszyscy intuicyjnie czują, iż Holandia stoi nad nowym Rubikonem. Ale w istocie Rubikon jest jeden i został przekroczony cztery lata temu, kiedy zaczęła obowiązywać ustawa o "kontroli przy zakończeniu życia na prośbę pacjenta i o pomocy przy samobójstwie". Zwolniła ona lekarzy z odpowiedzialności karnej za eutanazję, dopuszczając ją przy dopełnieniu staranności w spełnianiu ustalonych z góry kryteriów.

Powstał precyzyjny mechanizm podejmowania decyzji o eutanazji i kontroli ex post lekarzy. Kiedy pacjent prosi lekarza, by ten skrócił jego męczarnie, doktor:

- musi być przekonany, że chodzi o dobrowolną i dobrze rozważoną prośbę pacjenta (a nie na przykład podjętą pod presją rodziny), w tym celu pacjent wypełnia specjalny formularz;

- musi mieć pewność, że chodzi o pacjenta cierpiącego na ból nie do zniesienia bez szansy na poprawę;

- winien poinformować pacjenta o jego stanie i o tym, co go czeka;

razem powinni dojść do przekonania, że eutanazja jest jedynym wyjściem;

- jeśli wszystkie powyższe warunki zostaną spełnione, musi poradzić się też innego lekarza niezwiązanego ze sprawą i uzyskać od niego orzeczenie o staranności procedury.

Po wykonaniu zabiegu lekarz zgłasza nienaturalną śmierć patologowi i sporządza sprawozdanie z eutanazji. Raport przygotowuje też lekarz patolog. Dokumenty idą do prokuratora, który wydaje zgodę na pochówek.

Pogrzeb nie kończy sprawy. Wszystkie dokumenty dotyczące przeprowadzonej eutanazji trafiają do jednej z pięciu regionalnych komisji kontroli eutanazji. Zasiadający w niej prawnicy, lekarze i etycy sprawdzają, czy dopełniono procedur. Z reguły mają wątpliwości do ok. 10 proc. zgłaszanych przypadków. Wyjaśnienia ustne i pisemne w zasadzie wystarczają.

W 2005 roku na 1933 zgłoszone przez lekarzy przypadki eutanazji, zakwestionowano tylko trzy. Sprawy te jednak nie trafiły do prokuratora, a "niestaranni" lekarze dostali upomnienia dyscyplinarne.

Eutanazjaści z dylematami

Dlaczego eutanazja nie jest tematem dla polityków?

- To chłodna kalkulacja. 85 proc. ludzi popiera obecne rozwiązania - mówi Peter van Hasselt, były lekarz rodzinny. - Przy tak dużym przyzwoleniu społecznym politykom nie opłaca się kontestować eutanazji, nawet chadekom, którzy oficjalnie są jej przeciwni.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów